POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 4 (2229) z dnia 2000-01-22; s. 24

Kraj

Beata Pawlak

A w barku zęby

Radom: Jak żyją ofiary czerwca 1976 r.

Były komendant radomskiej MO, jego zastępca, naczelnik wydziału śledczego MO oraz naczelnik aresztu oskarżeni są o to, że w czerwcu 1976 r. doprowadzili do bezprawnego pozbawienia wolności 58 osób, które łączyło się ze szczególnym udręczeniem. 29 grudnia 1999 r. rozpoczął się ich proces. Akt oskarżenia liczy 113 stron.

Radom, wieżowce przy ul. Struga. Andrzej M. pogada, tyle że musimy usiąść w kuchni, bo w pokoju mamusia ogląda „Zorro”. – Szczęście, że po tej ścieżce zdrowia zęby mam całe. Wargi miałem poprzecinane, dziąsła popuchnięte, a zęby trochę się chwiały, ale, Bogu dzięki, jakoś wytrzymały.

Niepozorny, 54 lata, dres. Kuchnia wypieszczona, czerwone puszeczki, serweteczki, w wazonie sztuczne róże. Jak to u mamy.

Lepiej było kobiety pilnować

Mieszkają w jednym pokoju. Mama śpi na wersalce, Andrzej za szafą, na fotelu rozkładanym. – Ale szafa tak ustawiona, że jak leżę, to telewizor oglądać mogę – zaznacza.

W telewizji usłyszał najpierw, że sprawa o radomskie ścieżki zdrowia została umorzona z powodu przedawnienia. A potem – że ci czterej jednak będą mieli proces. Usłyszał i zapomniał.

O tamtych wydarzeniach Andrzej M. nie myśli. Dokumenty wyrzucił. – Chciało się wymazać. Miałem 31 lat. Wyszedłem na ulicę, bo człowiek pierwszy raz z takim czymś się spotkał, to był ciekawy. ...

Oskarżeni

• Tadeusz Sz. Był zastępcą komendanta wojewódzkiego MO do spraw Służby Bezpieczeństwa. To on podejmował decyzje o osadzaniu i zwalnianiu osób zatrzymanych. Emeryt. Jeździ samochodem Daewoo Nexia, rocznik 1997. Zeznał, że nie miał wpływu na to, w jakich warunkach trzymano ludzi, nie miał też informacji, by ich źle traktowano. Winę zwala na Mariana M.

• Marian M. Był komendantem wojewódzkim MO w Radomiu. Emeryt. Jeździ Toyotą Corollą rocznik 1998. Mieszka w Warszawie. Nie przyznaje się do winy. W rozmowie telefonicznej wykręca się od odpowiedzi: – Niech sąd osądzi – mówi.

• Józef S. Był naczelnikiem radomskiego aresztu śledczego. Emeryt. Mieszka w Poznaniu. Jeździ Fiatem Sieną rocznik 1998. Zeznał, że wykonywał polecenia swoich przełożonych. Telefon Józefa S. nie odpowiada.

• Kazimierz R. Był naczelnikiem Wydziału Śledczego SB w Komendzie Wojewódzkiej MO. Pracował na tym stanowisku jeszcze w latach 80. Do dziś jest członkiem Okręgowej Rady Adwokackiej w Radomiu. Współwłaściciel i do niedawna prezes firmy ochroniarskiej Sprawność. Po Radomiu jeżdżą autobusy z jej reklamą. – Dobrze płacił, taki dobrotliwy dziadzio – mówi jego były pracownik. Kazimierz R. odmówił składania zeznań. Rozmowę telefoniczną szybko ucina. Podobno jest rozżalony. – Ma pretensje do całego świata – mówi jego znajomy. – Skarży się, że nikt go nie rozumie.

Czerwiec 1976r.

24 czerwca 1976 r. Sejm podjął uchwałę o podwyżce cen (mięsa o 69 proc., drobiu o 30 proc., cukru o 100 proc.). 25 czerwca wybuchły strajki w Radomiu, a także Ursusie i w Płocku. Władza odpowiedziała represjami (patrz ramka „Poszkodowani”) i organizowanymi wiecami potępień dla „warchołów”.

W lipcu z żądaniem uwolnienia uczestników robotniczego protestu wystąpili intelektualiści (tzw. List 13, List 14), we wrześniu z apelem o zaniechanie represji zwrócił się do władz państwowych Episkopat, 23 września zawiązał się Komitet Obrony Robotników. Po raz pierwszy w PRL powstała jawna organizacja, która stawiając sobie za cel walkę o prawa człowieka, skupiła opozycjonistów z rozproszonych i różnych politycznie środowisk. Z perspektywy historycznej widać, że 1976 r. był punktem zwrotnym w dziejach opozycji demokratycznej. Od intelektualno-indywidualistycznych form protestu przeszła ona do działań pozytywistycznych, przez co zeszły się inteligenckie i robotnicze nurty buntu wobec ustroju. W kilka lat później zmaterializowały się w postaci Solidarności. Można też powiedzieć, że duża część klasy politycznej III RP narodziła się właśnie w 1976 r. Ale też dopiero po ćwierćwieczu dochodzi do pierwszego procesu przeciwko bezpośrednim realizatorom represji.

Poszkodowani

W czerwcu 1976 r., jak wynika z dokumentów zgromadzonych w czasie śledztwa, w związku z zajściami zatrzymano w Radomiu 605 osób, w tym 55 nieletnich, przy czym z braku dowodów zwolniono 125 osób, w tym 16 nieletnich. Wobec 145 osób wszczęto postępowanie karne, z czego wobec 138 zastosowano areszt tymczasowy. 12 osobom przedstawiono zarzut podpalenia komitetu partii, 6 – podpalenie innych gmachów, 2 – zniszczenie środków transportu. 52 osoby były podejrzane o niszczenie i grabież sklepów, 59 o kradzież mienia, 12 o akty czynnej napaści na milicjantów, a 22 o „aktywny udział w tłumie”.

Kolegium do spraw wykroczeń ukarało 221 osób, z których 209 – aresztem od jednego do trzech miesięcy. 8 obwinionych dostało karę nagany. Sąd Rejonowy skazał w trybie przyspieszonym 43 oskarżonych, w tym 42 wymierzono kary więzienia, a jednemu ograniczenia wolności. W śledztwie ustalono, że zatrzymani byli doprowadzani do budynku Komendy Wojewódzkiej przy Kilińskiego lub Miejskiej przy Traugutta, gdzie przechodzili przez „ścieżki zdrowia”. Ustawieni w szpalerach milicjanci i zomowcy bili ich długimi pałkami szturmowymi, pięściami, kopali po całym ciele. Zatrzymani byli bici w trakcie przesłuchań, obcinano im włosy i znieważano. „Ścieżki zdrowia” organizowano też w aresztach śledczych w Radomiu i Grójcu oraz aresztach milicyjnych w Przysusze, Białobrzegach, Grójcu i Szydłowcu.

Z zeznań świadków wynika, że to Kazimierz R. decydował, czy zatrzymany będzie osadzany czy zwolniony. Swoje decyzje konsultował z Marianem M.

Prokuratura zgromadziła dowody na to, że blisko 60 pokrzywdzonych przetrzymywano bezpodstawnie ponad 48 godzin. Były przypadki przerabiania w dokumentach dat osadzenia w aresztach.