POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 19 (2653) z dnia 2008-05-10; s. 68-70

Kultura

Janusz Wróblewski

Bagaż z piekła

Końca wojny w Iraku nie widać, ale amerykańscy reżyserzy już pokazują jej niszczycielskie skutki. Filmów na ten temat jest coraz więcej i są coraz lepsze.

Obrazów opisujących operacje amerykańskiej armii na Bliskim Wschodzie jest bardzo mało. Hollywoodzkie kino stroni od epickiej bezpośredniości. Większość rozrachunkowych filmów o sytuacji po 11 września opowiada o amerykańskich żołnierzach stacjonujących lub powracających z Iraku, Afganistanu czy Kuwejtu. Problem jest niesłychanie delikatny, przy okazji stawiane są bowiem niewygodne pytania w rodzaju: w czym właściwie brali oni udział? W wyzwalaniu czy podboju? W akcji odwetowej przeciw Al-Kaidzie i Saddamowi czy w krucjacie przeciwko islamowi? Ratowali interesy międzynarodowych koncernów naftowych czy bronili zaatakowanej przez arabskich fundamentalistów Ameryki? Komu przysługuje tytuł bohatera: dezerterowi czy temu, kto strzelał do cywilów? Gdzie przebiega granica lojalności, ślepego posłuszeństwa, patriotyzmu, odpowiedzialności?

Tradycyjne kino batalistyczne ukazujące heroizm oraz poświęcenie tylko jednej ze stron jest tu nie na miejscu. Skoro wiadomo, że wojna sprawiedliwa przerodziła się w brudną, a pokrzywdzonymi są ci, którzy biorą w niej udział, triumfalny ton jest wykluczony. Tym bardziej że konflikt wciąż trwa i nie wiadomo jeszcze, jaki będzie ...

Tagi

USAfilmfilm wojennyIrakwojna