POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 9 (2745) z dnia 2010-02-27; s. 77-79

Nauka

Krzysztof Szymborski

Bajki o robotach

Niektórzy futurolodzy wieszczą, że w niedalekiej przyszłości powstaną myślące maszyny o inteligencji znacznie przewyższającej ludzką, a człowiek przestanie być dominującym podmiotem historii. Czy to w ogóle możliwe?

W słynnym Oxford University istnieje od 2005 r. Instytut Przyszłości Ludzkości (Future of Humanity Institute – FHI). Brakuje tu miejsca na opisanie jego pełnego dorobku. Ograniczmy się zatem do ogólnych trendów. Najłatwiej je wykryć przyglądając się sylwetce pierwszego i dotąd jedynego dyrektora FHI Nicka Bostroma. Ten młody (ur. w 1973 r.) szwedzki filozof dał się poznać jako badacz ryzyka egzystencjalnego i zasady antropicznej, zaś do jego nominacji na obecne stanowisko przyczynił się zapewne fakt, że w 1998 r. był współzałożycielem Światowego Stowarzyszenia Transhumanistycznego.

Przedrostek trans- oznacza poza lub ponad, lecz pojęcie transhumanizmu (zwiastującego erę udoskonalonego człowieka) okazało się kontrowersyjne, więc nazwę stowarzyszenia zmieniono na bardziej neutralną – Humanity+. Jak się przekonamy, na plus prof. Bostromowi zapisać można, że – jak na transhumanistę – reprezentuje stanowisko umiarkowane. Mówiąc ogólnie, uważa, że świadoma korekta ludzkiego genomu poprzez chemiczną modyfikację komórek rozrodczych jest możliwością godną rozważenia i nie należy jej z góry wykluczać. Jak pogląd ten ma się do stanowiska innych transhumanistów?

Jeden ...