POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 43 (2728) z dnia 2009-10-24; s. 58-60

Historia

Piotr Osęka

Balcerowicz musiał przyjść

„Mało która transmisja radiowa i telewizyjna była oczekiwana i słuchana z taką powagą” – pisała „Gazeta Wyborcza”. „Bez przesady można powiedzieć, że na ten moment czekała cała Polska” – wtórowała „Rzeczpospolita”. 6 października 1989 r. Leszek Balcerowicz przedstawił zarys nowego programu gospodarczego.

Dziesiątki dziennikarzy zgromadzonych w sali Pałacu Namiestnikowskiego i miliony Polaków przed telewizorami przysłuchiwały się wystąpieniu wicepremiera. Szef finansów obiecywał przede wszystkim krew, pot i łzy. Mówił: „Już sama likwidacja deficytu budżetowego i galopującej inflacji jest dla każdego rządu trudnym zadaniem. Nasz ma jednocześnie uratować majątek narodowy przed rozpadem i zmienić niemal wszystko, w dodatku ucząc się w tym czasie rządzenia. Nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia. Przed zadaniami tymi staje jednak nie sam rząd, ale my wszyscy. Nam też nie ma czego zazdrościć”.

Koncepcja wicepremiera i ministra finansów opierała się na dwóch generalnych założeniach: jak najszybciej powstrzymać wzrost cen i przebudować strukturę własnościową w gospodarce. Ceną za uzdrowienie gospodarki państwa miały być spadek produkcji, masowe upadłości państwowych przedsiębiorstw, wreszcie pojawienie się bezrobocia, zjawiska oficjalnie nieznanego w realnym socjalizmie. W dodatku odczuwalnej poprawy w gospodarce należało się spodziewać nie wcześniej niż za rok.

„Wierzymy, że społeczeństwo rozumie, ż...