POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 13 (2647) z dnia 2008-03-29; s. 54-56

Świat

Jose M. FaraldoDanuta Rycerz  [tłum.]

Bambi dorośleje

Jak to się stało, że bezbarwny i wciąż niedoświadczony polityk poprowadził po raz drugi hiszpańskich socjalistów do zwycięstwa? Czy José Zapatero wygrał, bo jego przeciwnik Mariano Rajoy był zbyt słaby? A może dlatego, że prawica nie potrafiła zrozumieć, że dzisiejsza Hiszpania to już inny kraj?

Cztery lata temu, tuż po zamachu na hiszpańską kolej, w którym zginęły 192 osoby, Hiszpanie zagłosowali na socjalistów i postawili na nieznanego polityka z prowincji, bo ten wyraźnie krytykował inwazję na Irak.

Konsekwentnie głosił, że jeśli wygra wybory, natychmiast wycofa z niego hiszpańskie wojska. Jego zwycięstwo nie było więc przypadkowe.

José Luis Rodríguez Zapatero pochodzi z regionu Kastylia-León położonego na północy Hiszpanii. Ukończył katolickie gimnazjum, a potem studiował na wydziale prawa, który w tamtych czasach (początek lat 80.) był niezwykle upolityczniony. Już jako dziewiętnastolatek wstąpił do Partii Socjalistycznej. Często powtarzał, że zaangażował się w działalność polityczną dlatego, iż jego dziadek ze strony ojca, wojujący republikanin, został w 1936 r., na początku hiszpańskiej wojny domowej, zamordowany przez frankistów. Tym można również tłumaczyć wyjątkową wrażliwość Zapatero na pamięć o ofiarach dyktatury Franco.

Młody Zapatero szybko piął się po szczeblach kariery politycznej. W 1986 r. został deputowanym; był wówczas najmłodszym członkiem ...