POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 11 (3202) z dnia 2019-03-13; s. 80-81

Kultura

Justyna Sobolewska

Banalność analności

Jonathan Littell w nowej książce znowu pokazuje sceny wojenne, w których przemoc i gwałt przechodzą w orgie. Ale ten kalejdoskop, ilustracja jego teorii o potworności ludzi, szybko nuży i odstręcza.

Philippe Sollers podsumował powieść „Łaskawe” słowami: „analność zła”, i to określenie pasuje dobrze do „Starej historii. Nowej wersji” (przeł. Jacek Giszczak). Nowy Jonathan Littell nie jest zupełnie nowy. Ta książka to rozwinięta wersja starszego tekstu. Ale to również Littell powtarzający motywy z „Łaskawych”. Znowu mamy splątanie przemocy, wojny, seksu i gwałtu. Widać, że pisarz obraca się w kręgu tych samych tematów i zjawisk, niezależnie, czy pisze powieść, czy tekst eseistyczny.

„Łaskawe” stały się literacką sensacją, bo pokazywały maszynerię Zagłady nie z perspektywy ofiary, jak zwykle, tylko kata. Littell stworzył postać Maxa Aue, który nie był wcale potworem. Po latach dzielił się swoimi wspomnieniami z czasów, gdy brał udział w „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej” na froncie wschodnim. „Od dzieciństwa ogarnięty byłem pasją poszukiwania absolutu, przekraczania granic – i ta pasja przywiodła mnie nad zbiorowe mogiły” – mówi w powieści. Jego portret dopełniała kazirodcza miłość do siostry, domniemane zabójstwo matki i homoseksualizm, a także fiksacja związana ...