POLITYKA

Poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Polityka - nr 12 (2950) z dnia 2014-03-19; s. 54-56

Świat

Jędrzej Winiecki

Bananowy grzyb

Producenci bananów zwierają szyki, tworzą potęgę, która utrzyma niską cenę owoców. Ale banany nie staną się przez to słodsze – o ile w ogóle przetrwają.

Z połączenia amerykańskiej Chiquity i irlandzkiego Fyffesa powstaje owocowy gigant, pierwszy producent i dystrybutor bananów na świecie. Rynki finansowe zareagowały zachwytem, fuzja była spodziewana. Konsolidacja branży, dotąd podzielonej między cztery duże przedsiębiorstwa, jest krokiem naturalnym, dowodzą giełdowi komentatorzy i przewidują, że nowemu liderowi, za sprawą synergii, uda się znaleźć oszczędności i wykrzesać potencjał do dalszego utrzymywania niskich cen w sklepach. To musi ucieszyć konsumentów. Najwyraźniej z takiego założenia wyszli także inwestorzy i na giełdzie w Nowym Jorku nagrodzili Chiquitę 12-proc. wzrostem kursu akcji. Nastrój owocowego święta psuje jedynie pewien zabójczy dla bananów grzyb, który swoją siłę czerpie z dotychczasowej harmonii tego globalnego biznesu.

Bananowy HIV

Fusarium oxysporum f.sp. cubense ma równie paskudne cechy jak długą nazwę. Pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej i nie imają się go żadne środki przeciwgrzybicze. Potrafi przespać w glebie kilkadziesiąt lat, przenosi się wraz z wodą lub ziemią, wystarczą drobiny np. na butach albo na narzędziach ogrodniczych. Wnika do rośliny przez korzenie i doprowadza do ...