POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 31 (3221) z dnia 2019-07-31; s. 12

Ludzie i wydarzenia / Świat

Bandery tanie i wygodne

Uprowadzenie przez Irańczyków w cieśninie Ormuz statku „Stena Impero” zaogniło przed tygodniem stosunki Londynu z Teheranem. Statek płynął pod brytyjską banderą, ale właściciela ma szwedzkiego, a załogę aktualnie indyjsko-rosyjskołotewsko-filipińską. Jednym słowem, oprócz dumnego proporca, niewiele tu brytyjskiego. Bruksela ogłosiła, że Unia wzmocni wysiłki na rzecz bezpieczeństwa swoich statków, ale tu zaczyna się kolejny kłopot poznawczy. Większość z nich, także polskich, pływa pod obcą banderą, przeważnie tanią, jak od lat 50. zaczęło się ją nazywać. Dziś Panama, przodująca w tym procederze, który zresztą mocno zasila miejscowy PKB, ma zarejestrowane 8052 statki, Liberia – 3277, a Wyspy Marshalla – 3240. Wysoko na tej liście są też Wyspy Bahama. Nie ma za to Grecji, która ma największą flotę handlową na świecie (ani też Niemiec, USA czy Norwegii z pierwszej dziesiątki największych flot).

Po angielsku nazywa się te bandery „wygodnymi”, bo w istocie mają wiele zalet: łatwa rejestracja (pod panamską banderę można się zapisać w internecie), tanie koszty, korzyści podatkowe, ...