POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 49 (2327) z dnia 2001-12-08; s. 58-59

Gospodarka

Andrzej Krzysztof Wróblewski

Bank banków

Napięcia między NBP a rządem są wpisane w strukturę nowoczesnego państwa

Gdzie są nasze rezerwy walutowe? Gdzie te 28 mld dolarów, o których patrioci mówią, że powinny służyć Polsce, a nie gnić w piwnicach NBP albo procentować na obcych kontach? Są tam, gdzie powinny być – zabezpieczone przed chciwymi rękami polityków nie tylko zamkami sejfów, ale i paragrafami konstytucji.

Spór o Narodowy Bank Polski od zarobków prezesów i członków Rady, liczonych w tysiącach złotych, przeskoczył do miliardów i do zasad jego działania. Czy obie strony ulicy Świętokrzyskiej w stolicy, gdzie naprzeciwko siebie mieszczą się Ministerstwo Finansów i NBP, są jednakowo ważne? Czy bank powinien być niezależny od rządu, jak w całym cywilizowanym świecie, czy też powinien współodpowiadać z rządem za wzrost gospodarczy, budżet i bezrobocie? Czy premier ma prosić prezesa o obniżenie ceny kredytu, czy też może mu nakazać, a w razie oporu pojechać po premii?

Odpowiedź jest w konstytucji: bank odpowiada za trwałą wartość polskiego pieniądza i kropka. Trochę łaskawsza jest ustawa o NBP: „podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP”. Kto rozsądzi, ogranicza czy nie? Prof. Marek Belka jeszcze przed wyborami, czyli kiedy jego teka ministra finansów wcale nie była pewna, nazwał wysokie stopy procentowe „aberracją ...