POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 7 (2388) z dnia 2003-02-15; s. 20-22

Temat tygodnia / Ferie w tłoku

Joanna Podgórska  [wsp.]Mariusz Urbanek  [wsp.]Igor T. MiecikAnna Szulc  [wsp.]

Bardzo męczący wypoczynek

Na zimowe ferie wyjechał tylko co dziesiąty uczeń. Mimo to polskie góry nie były w stanie obsłużyć nawet tak niewielu. Wszyscy winią termin ferii – taki sam w jedenastu województwach. To dlatego przez ostatnie dwa tygodnie brakowało wszystkiego: pokoi w hotelach, łóżek w schroniskach, stolików w restauracjach i orczyków na wyciągach. W przyszłym roku najprawdopodobniej będzie podobnie.

Powrót z ferii przypominał exodus uchodźców z wojny domowej. Zakopiankę i inne górskie szosy, kompletnie zasypane, zatarasowały dziesiątki kolonijnych autokarów, często rozklekotanych, dziesięcioletnich, piętnastoletnich i starszych, czasem nawet bez zimowych opon. Bezradnie buksowały w śniegu, na poboczach ze zmarzniętymi dzieciakami w środku stały te zepsute. W piątek 7 lutego przed południem przebycie stukilometrowej trasy z Krakowa do Zakopanego mogło zająć podróżnym nawet pięć godzin. Horror zaczynał się tuż za Rabką, w korkach, śniegu i błocie wielu kierowców utknęło na dobre. Przewoźnicy musieli odstawić do domów dzieci z jedenastu województw, w których w tym roku ustalono identyczny termin ferii – od 26 stycznia do 9 lutego. Na drogi ruszyło wszystko, co dało się uruchomić.

Na dodatek wiele osób wracało z ferii niezadowolonych. Tłok panował nie tylko na szosach i nie tylko podczas powrotu z zimowego wypoczynku. Panował przez okrągłe dwa tygodnie i niemal w całych górach.

Działo ...