POLITYKA

Poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Polityka - nr 16 (2904) z dnia 2013-04-17; s. 29-31

Kraj

Edyta Gietka

Bardzo proste

Uczniowie z Jastrzębia-Zdroju są zajęci pozalekcyjnie konstruowaniem niskobudżetowych wynalazków poprawiających życie sparaliżowanym. Potem instalują je przy łóżkach. Gratis.

Nie są wylewni. Chrząkają, że mają do tego pociąg. Zero patosu. Patos jest nieprecyzyjny. Uczniowie Zespołu Szkół nr 6 ożywiają się jedynie w twardych wątkach programistyczno-mechanicznych. Krzysztof Smyczek, wicedyrektor, rozpoznaje miękkość chłopaków wtedy, gdy wracają z montażu wynalazków. Milczą w drodze powrotnej. Na przykład z Krakowa. Od pewnej pani ze stwardnieniem rozsianym.

Od 2010 r. konstruują niskobudżetowe elektroniczne systemy poprawiające życie sparaliżowanym. Niedawno „Magazyn Ekspresu Reporterów” pokazał materiał o nich. Ten program lubią odbiorcy utytłani życiem. Bo zawsze jest o nieszczęściach innych. Bardzo proste. Można się porównać i zobaczyć siebie na plus w kontekście cudzego utytłania.

Od emisji reportażu wicedyrektor zapisuje na samoprzylepnych karteczkach telefoniczne zamówienia na wynalazki z całej Polski. Bydgoszcz, Wrocław, Kudowa-Zdrój, Zamość, Toruń, Wałbrzych. Dyrektor robi wstępny wywiad z rodziną sparaliżowanego. Musi precyzyjnie ustalić, co z pacjentem. Żeby obstalować sprzęt pod zlecenie.

Pić, lekarz, kocham cię

Więc wracali z Krakowa od pewnej ...