POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 17 (2347) z dnia 2002-04-27; s. 16-18

Kraj

Aleksander Chećko

Bardzo ważne błahe sprawy

Państwo, które zaniedbuje wymiar sprawiedliwości, samo popełnia wykroczenie

Stało się to, co musiało się stać. Sądownictwo nie jest w stanie rozpatrzyć tysięcy spraw o wykroczenia, przejętych na jesieni od zlikwidowanych kolegiów, oraz tych nowych, lawinowo napływających. Już ponad sześć tysięcy przypadków kwalifikować się będzie wkrótce do przedawnienia. Ich sprawcy pozostaną bezkarni. Kto odpowiada za ten stan kompromitującej bezradności?

Od z górą pięciu lat wiadomo było, że na mocy konstytucji kolegia ds. wykroczeń przestaną istnieć 17 października 2001 r., a sądy muszą przejąć od nich 700 tys. nowych spraw rocznie. Fakt, że są one najczęściej drobne i błahe wcale nie jest usprawiedliwieniem, wręcz przeciwnie. Jeśli bowiem państwo nie radzi sobie z „drobiazgami”, to jak można ufać w jego siłę w kwestiach ważnych?

Statystyka – bomba cyka

Na 181 tys. spraw o wykroczenia, które wpłynęły do sądów od 18 października do końca grudnia 2001 r. (z czego 107 tys. to sprawy w toku przekazane jeszcze z kolegiów) zakończono niespełna 40 tys. Statystyki nie odpowiadają na pytanie, czy większość zamkniętych to sprawy nowe, rejestrowane już w sądach, czy te „odziedziczone” po kolegiach, które winny być rozpatrywane w pierwszym rzędzie z uwagi na biegnący dwuletni termin przedawnienia (a jeśli postępowania w ogóle nie wszczęto, karalność wykroczenia ustaje już po roku od jego popeł...

Kapitanowie Titanica

Mówią ministrowie sprawiedliwości

Leszek Kubicki
7 II 1996–31 X 1997 w rządzie Cimoszewicza, dziś znów jako profesor w Instytucie Nauk Prawnych PAN, redaktor „Państwa i Prawa”:

Jeszcze przed wejściem w życie konstytucji wieloosobowa komisja w moim resorcie przeprowadziła gruntowne studia nad nowym ustrojem sądów, wprowadzającym strukturę 4-szczeblową. Dorobek ten pozostawiłem moim następcom.

Hanna Suchocka
31 X 1997–8 VI 2000 w rządzie Buzka, dziś ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej:

By spełnić wymogi konstytucyjne, zdecydowałam o wcześniejszym utworzeniu 200 nowych wydziałów cywilno-karnych. Kluczem do rozwiązania problemu tysięcy wykroczeń mogło być tylko skrócenie oraz uproszczenie procedury. Ale też od początku oczywiste było, że postępowanie przed sądem, choćby najprostsze, z natury rzeczy będzie bardziej czasochłonne niż przed kolegiami.

Lech Kaczyński
12 VI 2000–4 VII 2001 w rządzie Buzka, dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości:

Jak zwykle między teoretycznie słusznymi rozwiązaniami a możliwościami państwa zapanował rozdźwięk. Decyzja w sprawie kolegiów była przedwczesna, zważywszy niski poziom dochodu narodowego i słabą „sterowność” sądów. Gdy moje sejmowe zaplecze wynosiło dwóch posłów i straciłem początkową życzliwość premiera, moja ministerialna walka o większą rolę oraz budżet dla sądów była już właściwie daremna.

Stanisław Iwanicki

Sprawa wykroczeń jak i całego wymiaru sprawiedliwości spotkała się z niedostatecznym zrozumieniem parlamentarzystów. Zignorowaliśmy ambicje lokalnych władz, które – choćby dla własnego prestiżu – chciały mieć u siebie sądy grodzkie i włączyć się w ich dofinansowanie i budowanie. Jak każdy minister walczyłem o pieniądze dla resortu, a najbardziej wspierała mnie w tym posłanka prof. Teresa Liszcz. Dziś za późno na opanowanie kryzysu; walec wykroczeń ruszył na sądy i rozgniecie je całkowicie.

Barbara Piwnik
od 19 X 2001 w rządzie Millera, wcześniej sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, za ministra Iwanickiego dyrektor departamentu sądów i notariatu MS:

Pracujemy pilnie nad projektem zmian w procedurze w sprawach wykroczeń, tak by była ona maksymalnie uproszczona. Byłabym przeciwna jednoczesnemu wydłużeniu okresu przedawnienia, by w ten sposób próbować opanować bieżące problemy i zatory. Zwłaszcza w tak drobnych sprawach karanie po latach mija się z sensem.