POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 11 (2341) z dnia 2002-03-16; s. 40-42

Świat

Adam Krzemiński

Bawarka dla każdego

Schröder nie miał konkurenta, aż pojawił się Stoiber

Na pierwszy rzut oka wizyta polskiego prezydenta w Niemczech wyglądać mogła na pomoc dla niemieckich towarzyszy socjaldemokratów przed wyborami do Bundestagu. Aleksander Kwaśniewski odwiedził landy rządzone – lub współrządzone – przez SPD. W rzeczywistości jednak celem wizyty było zaprezentowanie naszej wizji polsko-niemieckich stosunków wszystkim partiom obecnym w parlamencie: od bawarskich chadeków z CSU po postkomunistów z PDS. I słusznie, bo po wyborach 22 września każda konstelacja rządowa w Niemczech jest możliwa.

Od czasu afery „czarnych kont” Helmuta Kohla przez trzy lata chadecja była w potrzasku. Nowej przewodniczącej partii Angeli Merkel, pochodzącej z byłej NRD, i nowemu zarządowi nie udawało się tchnąć w CDU wigoru. Gdy jednak w połowie stycznia rolą lokomotywy wyborczej chadecy obarczyli konserwatywnego premiera Bawarii Edmunda Stoibera z CSU, karta się odwróciła.

Stoiber jest populistą, ale kto nim dziś nie jest. W 2000 r. wystąpił w obronie Jörga Haidera, pogardliwie wypowiadał się o społeczeństwie „wymieszanym rasowo”, popierał twarde żądania wypędzonych wobec Czech i Polski i wreszcie – wiedząc, że nie ma w Niemczech zbyt dużej sympatii do rozszerzenia Unii Europejskiej na wschód – nie tylko domagał się referendum w tej sprawie, ale także krytykował Unię za „finansowe wyzyskiwanie Niemiec”.

Czy jednak Stoiber wygra we wrześniu z Gerhardem Schröderem, wcale nie jest pewne. Kanclerz w rozmowach prywatnych twierdzi, że paradoksalnie to właśnie Angela Merkel byłaby dla niego trudniejszym przeciwnikiem, mogłaby przyciągnąć głosy solidaryzujących się z&...