POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 37 (2158) z dnia 1998-09-12; s. 15

Wydarzenia

Marek Ostrowski

Beczka łez

Moskwa nie zademonstrowała koncyliacyjnego stanowiska w sprawie NATO i prezydent Jelcyn - podczas wspólnej z Clintonem konferencji prasowej na Kremlu - powiedział, że Rosja "nie akceptuje NATO-centryzmu w nowej europejskiej strukturze bezpieczeństwa". Powtórzył też wcześniej akcentowane stanowisko Moskwy, że rozszerzenie Sojuszu jest "wielką pomyłką, a pewnego dnia będzie historycznym błędem".

Źródła dyplomatyczne w siedzibie NATO w Brukseli wyjaśniły, że nie ma się czym przejmować, bo równocześnie prezydent Jelcyn wygłosił "mocne wyznanie wiary" w porozumienie NATO-Rosja (tak zwany Akt Podstawowy) i kolejne posiedzenie Stałej Rady NATO-Rosja odbędzie się 15 września. Jednak trudno nie zauważyć, że rosyjski kryzys komplikuje stosunki z Rosją wszystkim jej najbliższym sąsiadom, w tym Polsce. I to znacznie bardziej niż Stanom Zjednoczonym czy krajom zachodnioeuropejskim, bo też nasz udział w wymianie handlowej z Rosją jest większy. Komplikacja stosunków gospodarczych nigdy nie łagodzi stosunków politycznych.

Kryzys w Rosji nie zagrozi przyjęciu Polski, Czech i Węgier do NATO, bo to już jest kwestia przesądzona, ale może utrudnić czy wręcz sparaliżować drugi etap rozszerzenia. W kolejce czekają zwłaszcza kraje bałtyckie, nasi bliscy sąsiedzi, dla których przyjęcie do NATO jest równie istotne, jak było dla nas. W Waszyngtonie po cichu dają do zrozumienia, że ta sprawa jest na razie nieaktualna. Zgodnie z art. 10 Karty NATO, drzwi do ...