POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 12 (2444) z dnia 2004-03-20; s. 3-10

Raport

Janina ParadowskaAdam Grzeszak

Będzie Lepper?

Samoobrona pnie się w górę: 15, 20, 24, 26 proc. poparcia w sondażach. A wraz z sondażami rośnie panika. Dyżurni eksperci i socjologowie zastanawiają się nad fenomenem nagłej popularności prymitywnego populizmu, a media znów mają zgryz: zajmować się Lepperem, zapraszać go do audycji i programów – co niewątpliwie spowoduje dalszy wzrost jego notowań, czy nie wpuszczać – co tylko uwiarygodni opowieści Leppera o spisku elit. Tymczasem sam Andrzej Lepper jeździ po kraju, gromadząc na wiecach tłumy. Co to jest? Sezonowa polityczna moda, jakiej przed chwilą doznała PO, czy zapowiedź dramatycznego zwrotu w historii Polski? Czym i komu grozi dziś Samoobrona?

Nagły wzrost notowań Samoobrony i Andrzeja Leppera (znajduje się w pierwszej piątce polityków obdarzanych najwyższym zaufaniem) można tłumaczyć tym, że ucywilizował swoje działania. Nie ma już spektakularnych akcji w Sejmie, blokowania mównicy, wkraczania na salę z własnym głośnikiem, blokad drogowych, a więc jego postępowanie mieści się w pewnej normie demokratycznych zachowań. Zmienił się nawet zewnętrznie, nosi lepsze garnitury, stonował nazbyt ekspresyjną opaleniznę. To, co go różni od pozostałych, to ostrość sformułowań w debacie publicznej, posługiwanie się wyrazistym i zrozumiałym dla prostego człowieka językiem. Częściowo więc wtopił się w klasę polityczną i jego siłą jest słowo, a nie zadyma.

Jednak analiza wcześniejszych zachowań Leppera, jego sukcesów i niepowodzeń pokazuje, że tamte spektakle wcale mu nie szkodziły. Zawsze działał ten sam mechanizm. W okresie akcji protestacyjnych i bezpośrednio po nich, skutkiem ostrej krytyki działań Samoobrony i jej lidera, część respondentów sondaży wycofywała się nie chcąc ujawniać poglądó...