POLITYKA

Wtorek, 23 stycznia 2018

Polityka - nr 19 (2553) z dnia 2006-05-13; Polityka. Pomocnik historyczny ; s. 10-14

Ewa Winnicka

Bez litości

Morderstwo polityczne w PRL

Bohdan Piasecki był synem kontrowersyjnego polityka XX-wiecznej Polski. Miał życie krótkie i śmierć męczeńską, której prawdziwych okoliczności nie ustalono przez pięćdziesiąt lat. Nigdy przedtem i nigdy potem z zemsty politycznej nie mordowano w Polsce dzieci.

1.

Tygodnik „Maariv”, Tel Aviv, 13 marca 1966 r.

„Sensacja w sprawie zabójstwa politycznego.
Kilka lat temu Warszawa zaalarmowana była wiadomością o zaginięciu syna Bolesława Piaseckiego, osobistości znanej w Polsce i różnie ocenianej. Przed wojną osobistość ta była kandydatem na polskiego Hitlera. Działalność z czasów wojny owiana jest mgłą. Walczyła ona przeciwko ruchowi komunistycznemu (...). Aresztowana przez NKWD, odbyła rozmowę z wysokim funkcjonariuszem bezpieki. Zaraz po wojnie stworzyła organizację postępowych katolików, która miała współpracować z reżymem.
Kilka tygodni temu Bolesław Piasecki otrzymał pismo od [Mieczysława] Moczara, polskiego ministra [SW], że śledztwo w sprawie zamordowania jego syna zostanie wznowione. Z informacji tej wynika, że Bohdan Piasecki został zamordowany przez dwóch Żydów, którzy pracowali dawniej jako kierowcy w polskiej służbie bezpieczeństwa. Uważa się, że znali oni przeszłość Piaseckiego i jego zachowanie się wobec Żydów podczas wojny, ale nie mogli wystąpić przeciwko niemu ze względu na więzy, jakie łączyły go z polską służbą bezpieczeństwa (...)”.

2.

Bohdan Piasecki i Wojciech Szczęsny byli przyjaciółmi. W styczniu 1957 r. mieli po 15 lat i siedzieli w jednej ławce. Szczęsny przysięga, że Bohdan byłby artystą. Może kompozytorem. Jego pierwszy utwór mieścił się na jednej stronie zeszytu nutowego i miał tytuł „Marsz żałobny”. Był żarliwym katolikiem.

22 stycznia 1957 r. Szczęsny widział przyjaciela ostatni raz. Dwaj mężczyźni, w płaszczach i kapeluszach, wprowadzali Bohdana do taksówki. Szczęsny pamięta numer: T-75-222. Bohdan nie był wystraszony. Miał raczej wzrok człowieka zdziwionego: kurcze, nie wiem, co się dzieje.

Wracali w pięciu z lekcji w należącym do stowarzyszenia PAX katolickim liceum św. Augustyna przy al. Niepodległości w Warszawie, mogła być godz. 13.30. Ruszyli ul. Naruszewicza, szli w kierunku Puławskiej. Tamci (Szczęsny rzucił jeszcze: Patrzcie panowie, typowi tajniacy) czekali przy skrzyżowaniu z ul. Wejnerta. Kioskarz Henryk Rysak mówił później milicjantom, że było ich dwóch. Pobili go potem za to zeznanie nieznani sprawcy. Odechciało mu się zeznawać. Teraz tamci podeszli do grupy chłopców, machnęli legitymacją (Szczęsny pamięta, że milicyjną) i zapytali: Obywatel Piasecki? Odeszli z Bohdanem w stronę taksówki, która ruszyła z Wejnerta i wjechała w ul. Malczewskiego. Ustalono w śledztwie, a był to jeden z nielicznych faktów, które ponad wszelką wątpliwość w tym śledztwie ustalono, że bocznymi ulicami dojechała do gmachu sądów na ul. Leszno, dziś Solidarności.

Bohdan, syn szefa PAX, wpływowej organizacji katolików świeckich, wydawał się nietykalny. Szczęsny nie od razu więc zawiadomił ojca przyjaciela o wydarzeniu. Zresztą osoba Bolesława Piaseckiego nie skłaniała nastolatka do bezpośrednich kontaktów. Poczekał więc na Jarosława, młodszego brata Bohdana, który za godzinę kończył lekcje u św. Augustyna. Z mieszkania Piaseckich zadzwonili do PAX. Za chwilę o porwaniu wiedziało MSW. Milicja miała szukać taksówki i kierowcy.

Szczęsny pamięta: Bohdan i Jarosław byli zżyci ze sobą. W Powstaniu Warszawskim stracili matkę, Halina Piasecka zginęła w 14 dniu, była łączniczką. Dopóki ojciec nie wrócił z partyzantki, a potem z aresztu, braci wychowywała babcia Pelagia Piasecka. Ojciec ferował wyroki w dziecięcych sporach z wysokości wielkiego biurka w gabinecie w kamienicy przy ul. Krasickiego.

O PAX mówiono już wtedy, że jest państwem w państwie; jedynym prywatnym przedsięwzięciem od Władywostoku po Łabę. O Piaseckim, że jest jego królem. „Wysoki blondyn o oczach niebieskich, otwartych, dobrze zbudowany, o ujmującej twarzy i pełnych godności ruchach wodza Gallów. Ostatni prasłowiański kniaź polityczny podejmujący swych wasali wśród scenerii z niedźwiedzich skór” – napisał o nim Leopold Tyrmand, nienawistnie, w miesięczniku „Świat” w 1956 r.

Za działania polityczne swojego ojca Bohdan zapłacił najwyższą cenę.

3.

O Bolesławie Piaseckim wypowiadano się więc z nienawiścią albo z czcią. Z rzadka obojętnie. Kiedyś będę rządził Polską – miał powiedzieć kolegom jako uczeń liceum im. Zamoyskiego w Warszawie. Miał ambicje. Miał wielką umiejętność kierowania ludźmi. Mówiono nawet o zdolnościach parapsychologicznych. (Ryszard Reiff, młodszy kolega z partyzantki, a po śmierci Piaseckiego szef stowarzyszenia PAX, przysięga, że nie zniósłby innego niż Bolesław szefa. Do dziś portret Bolesława wisi w mieszkaniu Ryszarda).

W II RP Bolesław był narodowcem, najmłodszym przywódcą ugrupowania politycznego. Dowodził ONR-Falanga, głosił skrajny antykomunizm i antysemityzm, jego bojówki terroryzowały organizacje lewicowe. W&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Autorka jest dziennikarką „Polityki”