POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 5 (2590) z dnia 2007-02-03; s. 20-22

Temat tygodnia / Kraj

Jacek Żakowski

Bez obciachu

Polska polityka w coraz większym stopniu staje się domeną bezdusznych szulerów. Co obywatel ma począć, gdy staje przed ścianą takiej polityki?

Premier Rzeczpospolitej, lider rewolucji moralnej, tłumaczy narodowi, że wojewoda nie zrobił nic złego. Wypił przecież tylko jedno piwko i kiedy został złapany przez policję, miał we krwi zaledwie 0,75 promila alkoholu. Poza tym jechał tylko rowerem, a nie samochodem, więc nie ma o czym mówić. Obywatel przeciera oczy ze zdumienia. Bo 0,75 promila to nie jest ani rausz, ani nawet stan „po spożyciu”, ale „upojenie”, czyli stan, w którym człowiek zaczyna się zataczać, bełkotać i wygadywać głupoty. Żeby się do takiego stanu doprowadzić, trzeba wypić przynajmniej trzy piwa albo trzy małe wódki. A z punktu widzenia ruchu drogowego rower jest takim samym pojazdem jak samochód czy traktor. Czy szef rządu nie wie, że w Polsce prawie wszyscy to wiemy, więc wiemy też, że kręci, żeby chronić partyjnego kolegę?

Lider opozycji namawia premiera do uchwalenia amnestii dla samorządowców, którzy spóźnili się ze złożeniem oświadczeń. Obywatel nie bardzo rozumie, z jakich wyższych pobudek wynika ten nagły przypływ wyrozumiałości u ...