POLITYKA

Niedziela, 24 marca 2019

Polityka - nr 49 (3189) z dnia 2018-12-05; s. 30-32

Społeczeństwo

Joanna Cieśla

Bez znieczulenia

Te wojny potrafią wykrwawić najtwardszych. Polacy walczą o dzieci bez oglądania się na koszty, ofiary i ostateczny sens tej walki.

Sprawa Tomasza M. i jego żony jest jak odżywka dla wszelakich stereotypów. „Wredna harpia zabrała mu dzieci”, „egoista jak wszystkie chłopy! spłoń w piekle!”, „zamordowały ich sądy”, „kurator powinien zgnić w więzieniu” wylewa się z internetowych komentarzy, przepływa przez rodzicielskie grupy dyskusyjne, wrzeszczy na okładkach tabloidów.

Pod koniec listopada 35-letni Tomasz M. i jego 4,5-letni syn zmarli z powodu zażycia trucizny. Wcześniej ojciec z chłopcem, a także z 6-letnią córką, spędzali niedzielne popołudnie w warszawskiej sali zabaw. Towarzyszył im kurator, który miał być przy spotkaniach mężczyzny z dziećmi, bo tak nakazał sąd. Tomasz M. był w silnym konflikcie okołorozwodowym z żoną. Kobieta wiosną wyprowadziła się z domu we Wrocławiu do Warszawy. Sąd stwierdził, że dzieci mają mieszkać z matką, a ojciec może się z nimi widywać w dwa weekendy w miesiącu. Tomasz M. nie chciał się z tym pogodzić, przedłużał spotkania – zwłaszcza z&...