POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 24 (3214) z dnia 2019-06-12; s. 100-105

Na własne oczy

Zuzanna Pol

Białe monstrum, portret w czerni

Nowy Centralny Dworzec Autobusowy w Tel Awiwie nie jest ani centralny, bo leży w południowej części miasta, ani też nowy, bo sama jego budowa trwała blisko 30 lat. Ale za to jest niezwykły.

Gdzie dwóch Żydów, tam trzy różne zdania – mówi żydowskie przysłowie i rzeczywiście krytyka, podważanie zdania zarówno cudzego, jak i własnego jest w Izraelu uważane za cechę narodową. Aż tu nagle wszyscy mieszkańcy Tel Awiwu zgadzają się co do jednego – trzeba zburzyć Nowy Centralny Dworzec Autobusowy. Tyle że gdyby wysadzić w powietrze tysiące ton betonu, z którego dworzec został zbudowany, całe miasto pokryłoby się grubą warstwą szarego pyłu. Jedni szacują, że betonowy obłok zawisłby nad miastem na kilka dni, inni straszą kilkoma tygodniami. Zapewne nie obyłoby się bez ofiar, o katastrofie ekologicznej nie wspominając. Apokaliptyczne wizje co do przyszłości dworca mieszają się z bezradnością wobec jego ogromu i brzydoty. Naprawdę nie wiadomo, co z nim zrobić.

Miasto pod dachem

Dzieje tego dworca to historia utopijnych idei, które przyświecały jego budowniczym i architektom, a później zderzyły się z rzeczywistością. To także krzywe zwierciadło historii Izraela i Tel Awiwu nazywanego biał...