POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 1 (3142) z dnia 2018-01-01; s. 70-72

Świat

Maciej Okraszewski

Biali przeciw ciemnej mocy

Już w starym roku ich marsze zasłużyły na miano największego w Europie ruchu ekologicznego od lat 70. Ale organizatorzy Ende Gelände twierdzą, że to dopiero początek.

Niemcy, przynajmniej do zamknięcia tego numeru POLITYKI, wciąż nie mają nowego rządu, choć od wyborów minęły już trzy miesiące. Według jednej z wersji kolportowanych w niemieckiej prasie nadzieja na tzw. jamajską koalicję – chadecy, liberałowie i zieloni – umarła, gdy ci ostatni zażądali wpisania do umowy koalicyjnej decyzji o zamknięciu wszystkich elektrowni na węgiel brunatny w kraju.

Ogromna w tym zasługa Ende Gelände – w wolnym tłumaczeniu Ani Kroku Dalej – masowego ruchu ekologicznego, który domaga się zaprzestania wydobycia tego surowca. W starym roku zorganizował najbardziej spektakularne i najliczniejsze demonstracje ekologiczne w Europie od ponad pół wieku.

Dla Angeli Merkel warunek zielonych był jednak nie do spełnienia – jak sama twierdzi – z powodów ekonomicznych. Teraz jedyną opcją pozostaje wielka stara-nowa koalicja chadeków z socjaldemokratami. A to oznacza, że sprawa zamknięcia brunatnych elektrowni może trafić do politycznej zamrażarki na kolejne cztery lata.

Nie dla Ende Gelände. Organizatorzy tej akcji zapowiadają, że w 2018 r. wrócą ze zdwojoną siłą. ...