POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 24 (3214) z dnia 2019-06-12; s. 30-32

Społeczeństwo

Ewa Wilk

Biali, silni

Skrajnie nacjonalistyczne i ultrakonserwatywne poglądy ogromnej części polskiej młodzieży, zwłaszcza młodzieży męskiej, budzą niepokój, a nawet strach. To już nie wielkomiejska subkultura, jak kiedyś skinheadzi. Czy na naszych oczach rozgrywa się prawicowy bunt pokoleniowy?

Powstanie Konfederacji KORWiN Braun Leroy Narodowcy zdrowo przestraszyło prodemokratyczną część społeczeństwa. Z sondażu Kantaru tuż przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego wynikało, że jej głównym elektoratem są mężczyźni w wieku 18–30 lat – głosowanie na Konfederację deklarowało niemal 30 proc. spośród nich. W końcu 70 proc. młodych wyborców w ogóle nie poszło do urn, ale ten zaledwie kilkumiesięczny zlepek rozmaitych ugrupowań narodowych, nacjonalistycznych i konserwatywnych otarł się o próg wyborczy i omal nie wysłał do Brukseli swej reprezentacji, by „rozwalać od środka ten zdegenerowany twór oparty na antywartościach”.

Dodajmy: konglomerat poglądów i postulatów – od przywrócenia kary śmierci, poprzez prawo do powszechnego posiadania broni, po sprzeciw wobec amerykańskiej ustawy JUST o przekazywaniu organizacjom żydowskim rekompensat za majątki pozostawione bezspadkowo w krajach będących pod okupacją hitlerowską. No i jeszcze „polepszenie stosunków z Rosją”. Konfederacja to także oryginalny melanż przywódców, którzy do tej pory uchodzili za politycznych ekscentryków: artysta estradowy, wiecznie wściekł...