POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 30 (3220) z dnia 2019-07-24; s. 14-16

Temat tygodnia

Marcin Kołodziejczyk

Biały szum

Dawidka szukano przez 10 dni, cierpiała rodzina chłopca, cała Polska wstrzymywała oddech. W tym czasie domorosłe wróżki i sensaci ścigali się w internecie na teledyski o Dawidku. Snuli łzawe i krwawe wizje, prosząc widzów o „łapki w górę”.

Na początku poszukiwań oficjalne informacje kapały bardzo wolno – policja milczała, konferencje prasowe policyjnych rzeczników pełne były napomnień: nie publikujcie plotek, poczekajcie na komunikat, szanujcie ból bliskich Dawida.

Ale to właśnie od ludzi ze służb zaangażowanych w poszukiwania – policjantów, strażaków, terytorialsów – płynęło najwięcej przecieków. Na przykład po służbie – po kolejnym dniu daremnego przeczesywania zapleczy autostrady A2, gdzie miał być Dawid – prywatnie opowiadali znajomym, wśród nich dziennikarzom, że nie ma już wątpliwości: szuka się martwego, nie żywego. U mundurowych – wciąż oglądanych w telewizji, jak twardo, po męsku, w milczeniu idą ławą przez pola za A2 – zwyczajne myśli rodziców i braci: czy to w ogóle możliwe, że Dawida zabił ojciec?

Szukały też funkcjonariuszki, starali się je chronić – opowiada jeden z szeregowych policjantów – nie dawali kobiet na pierwszą linię, raczej do zabezpieczania. Byli tacy, co powtarzali: Jezu, żeby tylko nie padło na mnie, żebym to nie ja znalazł małego. Bo dopóki ...