POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 4 (2177) z dnia 1999-01-23; s. 56-57

Kultura

Artur Górski

Biceps Michała Anioła

Od dawna artyści spierają się, czy piękne, muskularne ciało stanowi twórczą inspirację, czy też estetyczny banał, podczas gdy ciało zdeformowane, wręcz brzydkie jest w istocie piękne.

Właściwie dopiero wiek XX, a już szczególnie rozwój fotografii artystycznej, nobilitował to, co powszechnie uważa się za brzydkie, wstydliwe, nawet odrażające. Nagle wzrosła liczba przeciwników eksponowania mięśni w sztuce, uważających, że muskulatura spłyca idee humanistyczne. Uważa tak choćby polski plastyk Jerzy Bereś, znany z działań artystycznych, w których obnaża swe ciało, dość zresztą dalekie od greckiego ideału: - Układ mięśni może zachwycać lekarza, nie artystę. Kiedy malarz albo rzeźbiarz zaczyna zgłębiać anatomię, to tym samym przestaje dostrzegać problem formy. Taki twórca fotografuje, a nie przetwarza.

Ale z poglądami Beresia nie zgadza się wielu artystów. Rzeźbiarz Franciszek Strynkiewicz powiedział przed laty: "Uroda ciała ludzkiego w celowo zorganizowanym ruchu jest dla mnie wielką podnietą do studiowania sportowego wysiłku, czy to w indywidualnych wyczynach, czy w rytmie ćwiczeń zespołowych". Strynkiewicz był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli "nurtu sportowego" w polskiej sztuce.

Przedstawicieli obu koncepcji mogłaby pogodzić słynna rzeźba Rodina "Myśliciel". Bądź co bądź mamy tu do czynienia z inteligentem, który ...

Tagi

sztukaciało