POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 16 (2294) z dnia 2001-04-21; s. 3-9

Raport

Paweł Walewski  [wsp.]Ewa Winnicka

Bicepsem jestem

Cztery tygodnie temu dwóch nastoletnich miłośników kulturystyki z Drezdenka ucięło głowę matce jednego z nich. Następnego dnia jeden z morderców popełnił w areszcie samobójstwo. Zbrodnia – zdaniem lekarzy sądowych – związana z agresją i huśtawką emocjonalną spowodowaną nadużywaniem sterydów po raz kolejny zwróciła uwagę publiczną na doping w kulturystyce. Tym razem nie chodzi o zawodników, których prowadzą lekarze endokrynolodzy, a ich mocz badają lotne trójki działaczy z Komisji Antydopingowej. Osiedlowe siłownie pełne są domorosłych pakerów – aptekarzy, którzy w imię mody na przerośnięte bicepsy i kark Arnolda Schwarzeneggera przyjmą każdą ilość sterydów według własnoręcznie sporządzonych receptur. Są poza kontrolą, bo prawo nie zabrania posiadania i zażywania sterydów, a handel nimi zagrożony jest śmiesznie niską karą. Skala zjawiska jest masowa. Piętnastoletni kulturysta amator z Legionowa opowiada, że nie zna osobiście żadnego nie koksującego pakera. Kim są ludzie, którzy na własne życzenie rujnują sobie zdrowie i przekraczają normy estetycznego wyglądu? Czy pod bokiem wyrasta nam stado przerośniętych, uzależnionych brojlerów, które – wypaczając wszelkie sportowe zasady – pozbawiają się kontroli nad własnym ciałem i emocjami?

W Internecie można trafić na rozmowy miłośników kulturystyki.

Terminator: Zaczynam cykl treningowy. Załatwiłem trochę koksu. Startuję od deki (slangowe nazwy anabolików wyjaśnione są w ramce s. 4). 1300 tabletek, do tego 9 ampułek teścia. Od którego tygodnia dołączyć teścia?

Arnold: Ale teścia prolongatum czy propionicum?

Biceps: Prolongatum 250.

Arnold: To teścia przywal w połowie brania deki. Najpierw jedną ampułkę, a następną za cztery dni.

Gigant: Terminator, a może jednak sama deka, a do tego wino depot, a potem wino w tabletkach. Na czerwiec, lipiec urośniesz aż miło. Proponuję insulinkę do deki i winka. Tylko posiłki regularnie bierz, bo się przekręcisz!

Jarek: Jestem w drugim tygodniu brania omki. Cholernie spuchła mi twarz, dosłownie jak piłka. Czy jak do następnego cyklu dołożę mietka, to ryj spuchnie mi jeszcze bardziej?

Arnold: Będzie jeszcze gorzej. Spuchnie, a potem schudnie, takie życie koksiarzy. U jednego bardziej, u drugiego mniej.<...

Co to są sterydy

Steroidy (popularnie sterydy) – związki chemiczne zawierające tzw. szkielet sterynowy. Należy do nich m.in. testosteron – naturalny męski hormon płciowy.

Steroidy (sterydy) anaboliczne – hormony wzmagające syntezę białek i ich odkładanie w narządach ciała, głównie w mięśniach.

Chory na muskulaturę

„Kiedy patrzysz na mnie – widzisz, jaki jestem. Kiedy sam patrzę na siebie – widzę, co chcę widzieć”. Takie jest credo mężczyzn chorobliwie zainteresowanych własną muskulaturą, dla których psychiatrzy musieli stworzyć odrębny termin medyczny, by móc w literaturze naukowej zaszeregować tę coraz liczniejszą grupę pacjentów. W ten sposób pojawiła się dysmorfia mięśniowa – zaburzenie polegające na stałym dostrzeganiu w obrazie swojego ciała wady w postaci zbyt słabo rozwiniętych mięśni. Jednym z pierwszych psychiatrów, który przyczynił się do odkrycia i opisania tej obsesji, był prof. Harrison G. Pope z Harvard Medical School, który sam chwali się w mediach, że ćwicząc sześć razy w tygodniu przysiada ze 180-kilogramową sztangą (ale swojego wzrostu i wagi nie zdradził, przysięgając, że nie jest ofiarą dysmorfii).

Dla sporej grupy uprawiających kulturystykę to przeciętna sylwetka wymaga pilnej kuracji (więc trenują codziennie przez kilka godzin), a z głową wszystko jest w porządku. A jednak nie. – Wielu z nich dorastało w świadomości, że byli słabeuszami ważącymi 50 kg, niepotrafiącymi się bronić przed rówieśnikami – twierdzi prof. Harrison Pope. W jego badaniach, przeprowadzonych wśród klientów siłowni, mężczyźni niezależnie od wyglądu i muskulatury chcieliby mieć zawsze 13 kg mięśni więcej niż mają. Greg Zulak, światowej sławy weteran kulturystyki, pisze (przytaczam za „Muscle” 6/97): „Ich mięśnie stają się czymś w rodzaju zbroi ochronnej przed lękami, lecz gdy spoglądają w lustro, nigdy nie wydają się odpowiednio duzi i właściwie zbudowani. Pamiętam kulturystę, który miał bicepsy o wymiarze 56 cm i cieszył się: Nikt mnie już nigdy nie pobije! To ojciec bił go w dzieciństwie prawie codziennie. Teraz gdy spoglądał w lustro, nie widział 130-kilogramowego żylastego monstrum zbudowanego z muskułów, lecz skarconego małego chłopca, który obawiał się ojca. Do pewnego stopnia będzie się widział takim zawsze”.

Wedle psychologów istnieje bardzo duże podobieństwo między ofiarami dysmorfii mięśniowej i anoreksji. Anorektyczki odchudzają się bez opamiętania, marząc o idealnej figurze. Kulturyści poświęcają swoje zdrowie i ryzykują życie, aby osiągnąć najwyższy stopień umięśnienia. Jedni i drudzy szybko tracą umiar w zainteresowaniu własną sylwetką.

Większość sterydów to fałszywki

Chociaż oryginalne sterydy dostępne są w aptece, na receptę, to niemal wszyscy koksownicy kupują je na czarnym rynku. Krążą tam leki wielu producentów z różnych krajów. Trzeba się liczyć, że 95 proc. towaru to podróbki. Najbardziej popularne są sterydy przemycane zza wschodniej granicy, gdzie oficjalna produkcja farmaceutyczna wymyka się spod kontroli. Według Sławomira Ambroziaka, kulturysty, byłego zawodnika i trenera, ze sterydami jest tak samo jak z adidasami. Jest zamówienie na kilkaset tysięcy opakowań leku, które pokryje popyt aptek. Żeby je wykonać, trzeba uruchomić linię produkcyjną na dwa tygodnie w roku. W czasie tych dwóch tygodni produkuje się ilość oficjalną i jeszcze trzy razy tyle sterydów przeznaczonych na czarny rynek. Produkcją zajmują się także prowizoryczne laboratoria. Tylko że skład takich sterydów bywa przypadkowy.

Użytkownicy są zdania, że wszystkie sterydy dostępne np. na amerykańskim czarnym rynku są fałszywe. Dlatego chętni, którzy zamawiają je pocztą przez Internet, mogą mieć pewność, że nie dostaną oryginalnego leku. Podrobione produkty mają zwykle skład zbliżony do oryginału, ale zdarza się, że wywołują skutki przeciwne do oczekiwanych. Po zażyciu podróbki można nabawić się infekcji, grzybicy, zapalenia wątroby, owrzodzeń, nawet AIDS.

Zazwyczaj atleci nie są w stanie rozpoznać fałszywego leku.Najpierw trzeba przyjrzeć się naklejce. Jeśli data produkcji, przydatności do użycia wydrukowane są w sposób podobny do innych napisów – lek jest fałszywy. Jeśli napisy na ampułce można zmazać palcem – to samo. Podobnie jeśli tabletki sprzedawane są luzem, jeśli można je kupić „od ręki” i za wyjątkowo niską cenę.

Od żołnierzy do sportowców

W latach trzydziestych po raz pierwszy wyizolowano testosteron z męskich gonad. Czy zdawano sobie sprawę, jak świat spożytkuje to odkrycie? Pierwszymi pochodnymi hormonu karmiono już żołnierzy hitlerowskich wojsk desantowo-spadochronowych, chcąc spotęgować w nich tężyznę fizyczną i wolę walki. Po wojnie stosowano je w celu przyspieszenia poprawy zdrowia u więźniów obozów koncentracyjnych. Testosteron nie tylko przecież stymuluje popęd i męskie cechy płciowe, ma też korzystny wpływ na produkcję krwi oraz rozbudowuje mięśnie. Na początku lat 50. sięgnęli po hormon radzieccy sztangiści. Ale dopiero w 1956 r. Amerykanie mogli zaoferować pierwszy sztucznie zsyntetyzowany analog testosteronu (Dianabol), który miał nie dawać żadnych niepożądanych działań ubocznych, co z czasem okazało się tylko nieprawdziwym chwytem marketingowym.

Dziś lista preparatów anabolicznych liczy co najmniej sto pozycji. Wiele z nich stosowanych jest przez endokrynologów i andrologów w leczeniu ciężkich schorzeń wynikających z zaburzonej gospodarki hormonalnej ustroju. Popularność sterydów anabolicznych w zawodowym i amatorskim sporcie wynika z podobnego jak w medycynie działania, tylko dawki wielokrotnie przekraczają normy, a biorąc pod uwagę fakt, że sportowcy nie mają żadnych biologicznych wskazań do zażywania tych środków – kumulacja hormonów (sztucznych i naturalnych) jest w ich organizmie znacznie podwyższona.

Legalne i nielegalne

Środki anaboliczne podlegają ustawie z 10 października 1991 r. o środkach farmaceutycznych, materiałach medycznych, aptekach, hurtowniach i nadzorze farmaceutycznym. Ustawa ta reguluje także obrót nimi. Handlować anabolikami może tylko podmiot posiadający koncesję na prowadzenie hurtowni farmaceutycznej bądź apteki. Poza aptekami obrót nimi jest zabroniony. Nielegalny handel, a także sprowadzanie sterydów zza granicy bez posiadanej koncesji podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.

Podrabianie, fałszowanie sterydów, a także wprowadzanie fałszywek do obrotu zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 3.