POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 41 (2422) z dnia 2003-10-11; s. 36-38

Kraj / Litość po Polsku

Adam Leszczyński

Bieda nasza i wasza

W Unii Europejskiej będziemy musieli, jak inni, wydawać miliony na międzynarodową pomoc. Nie jesteśmy gotowi na taki gest. Polak chętnie wysupła parę groszy dla dwojga afgańskich dzieci pokazanych w telewizji. Ale uważa, że to nam należy się wsparcie.

Szkoła prowadzona w Bombo w Ugandzie przez ojca Bernarda i ojca Ryszarda – polskich salezjan – to jedyne miejsce w promieniu ponad stu kilometrów, w którym dzieci z biednych wiejskich rodzin mogą nauczyć się zawodu. Państwowe szkoły podstawowe często nie mają nawet dachu. Za średnie trzeba płacić: kilkanaście dolarów rocznie, ale i to jest zbyt wiele dla większości wieśniaków, którzy nie zarabiają praktycznie nic. W dużym kompleksie pedantycznie czystych baraków dziewczęta uczą się krawiectwa, a chłopcy – stolarki i hydrauliki.

Podziel się

Tak właśnie wyglądała polska pomoc międzynarodowa w latach 80. i 90.: była najczęściej prowadzona przez instytucje kościelne, rzadziej – organizacje pozarządowe, a prawie zawsze organizowano ją za zagraniczne pieniądze.

– To się musi zmienić – uważa Jakub Boratyński z Fundacji Batorego, animator nieformalnej grupy Zagranica zrzeszającej polskie organizacje pozarządowe działające poza krajem. – Kiedyś nam pomagano. Dziś powinniśmy zacząć sami ...