POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 4 (2740) z dnia 2010-01-23; s. 7

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Joanna Solska

Biedni w bogatym towarzystwie

Minister pracy Jolanta Fedak nie chce kończyć reformy emerytalnej, woli ją zdemontować. Projekt stosownej ustawy trafił już do konsultacji społecznych. Zawiera on dwa pomysły, z których jeden jest fatalny, ale nad drugim warto się głęboko zastanowić.

Ten pierwszy zakłada, że jeśli uzbieramy w obu filarach (ZUS i OFE) na starość tyle, by wysokość przyszłej emerytury wynosiła co najmniej dwukrotność obecnego świadczenia minimalnego (czyli około 1300 zł emerytury), to nadwyżkę, zgromadzoną w ofe, będziemy mogli wydać nawet na głupstwa.

Pomysł jest zły, ponieważ „produkuje” przyszłych kandydatów do świadczeń z opieki społecznej. Za emeryturę w wysokości 1300 zł nie da się żyć godnie. My, Polacy, na starość oszczędzamy za mało i obiecywanie, że – mimo to – część naszych emerytalnych oszczędności będziemy mogli wydać, uważam za nieodpowiedzialne.

Pomysł drugi jest rewolucyjny. Jego istotą jest rezygnacja z powołania zakładów emerytalnych. To one miały przejmować z ofe nasze pieniądze i wypłacać emerytury (z drugiego filara) od chwili, gdy ...