POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 6 (3197) z dnia 2019-02-06; s. 14-16

Temat tygodnia

Violetta Krasnowska

Biedny prezes

Spółka Srebrna, fundacja i partia PiS to jeden organizm – co sam Kaczyński potwierdza na ujawnionych nagraniach. Bo dla Prezesa i jego ludzi robienie polityki i pieniędzy ma wspólny cel – przetrwanie politycznego środowiska.

Poseł PO Andrzej Halicki: – Pieniądze to była pierwsza rzecz, o której Jarosław Kaczyński mówił przy tworzeniu Porozumienia Centrum na początku lat 90. Był przy tym, reprezentował wtedy Niezależne Zrzeszenie Studentów, które wraz z liberałami z KLD, do których należał Adam Glapiński, miało wejść do ugrupowania Kaczyńskiego, stąd w nazwie słowo porozumienie. – Kaczyński mówił otwarcie, że pierwszym warunkiem, by zdobyć władzę i ją utrzymać, jest zaplecze finansowe, najlepiej bank, bo fundacja to za mało; drugim zorganizowanie własnych mediów; trzecim analityka, czyli sondaże i badania społeczne.

Dzisiejszy majątek, nad którym Kaczyński sprawuje kontrolę, szacowany jest na dziesiątki milionów złotych. To spory biurowiec przy Al. Jerozolimskich po redakcji „Expressu Wieczornego”, majątek po zakładach graficznych i drukarniach przy ul. Nowogrodzkiej, Srebrnej (gdzie miały stanąć osławione wieże), a także przy ul. Ordona. Ów stan posiadania wywodzi się wprost z polityki. Rząd pierwszego solidarnościowego ...

Granice biznesu

(VK)

Prof. Ryszard Piotrowski, prawnik konstytucjonalista, z Instytutu Nauk o Państwie i Prawie UW, o interesach i politykach.

Czym grozi tak bliski styk biznesu z polityką, jak zaangażowanie prezesa partii rządzącej w „rodzinne” rozmowy o przedsięwzięciu deweloperskim?
Jeżeli istnieje powiązanie mniej lub bardziej oficjalne między politykami a gospodarką, zakłóca to zasadę swobody działalności gospodarczej wskutek nierówności uczestników gry rynkowej. Wtedy interesy gospodarcze podmiotów powiązanych z polityką są przekształcane w korzystne dla nich reguły prawa.

Wprowadza to do przestrzeni społecznej specyficzny rodzaj własności, która nie jest do końca ani prywatna, ani państwowa – jest własnością polityczną. Jej rzeczywisty dysponent pozostaje w ukryciu.

Dlatego to aż tak ważne?
Chodzi tu o rzetelność wyborów, o to, żeby w kampanii wyborczej nie było uprzywilejowanych uczestników wyścigu. Mamy prawo, które nie pozwala na niekontrolowany i nadmierny dopływ środków do partii. Nasza konstytucja wymaga jawności finansowania partii politycznych i to jest element definiujący demokrację. Po to właśnie, żeby wyeliminować tzw. crony capitalism – ułomny, bo kolesiowski kapitalizm, który polega na osiąganiu przewagi w gospodarce dzięki polityce i osiąganiu przewagi w polityce dzięki gospodarce, zwłaszcza dzięki wykorzystywaniu zasobów państwowych. Takie powiązania trzeba stanowczo eliminować.

W jaki sposób?
Konstytucja mówi, że parlamentarzysta nie może prowadzić działalności gospodarczej, osiągać korzyści z majątku Skarbu Państwa lub majątku samorządu terytorialnego ani też nabywać tego majątku. Ustrój Rzeczpospolitej uniemożliwia tego rodzaju prywatyzację państwa. Za naruszenie tego zakazu przewidziana jest odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu.