POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 44 (2578) z dnia 2006-11-04; s. 52-53

Świat

Tomasz Walat

Bierny jak Polak

Na liście 169 państw, w których od 1945 r. odbyły się przynajmniej raz demokratyczne wybory, Polska zajmuje 156 pozycję z przeciętną frekwencją nieco ponad 50 proc. To kompromitujący dla polskich wyborców wynik badań sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Wspierania Demokracji IDEA.

Ranking IDEA (International Institute for Democracy and Electoral Assistance) bada frekwencję wyborczą na świecie. Kończy się na 2001 r. Polska zajmuje w nim 156 pozycję, ale gdyby uwzględnić wyniki ostatnich naszych wyborów parlamentarnych i prezydenckich, w których frekwencja była niższa od dotychczasowego wyniku i znacznie niższa od średniej światowej, to nasz wynik byłyby jeszcze gorszy.

Autorzy raportu zdają sobie sprawę, że procentowe wskaźniki frekwencji nie są do końca porównywalne. W krajach, w których wprowadzono obowiązek głosowania (np. Belgia z ponad 92-proc. frekwencją), są one z natury rzeczy znacznie wyższe niż tam, gdzie stosuje się różnego rodzaju ograniczenia w dostępie do urn wyborczych (np. poprzez konieczność wcześniejszego zarejestrowania się na listach, jak w USA). Polska nie należy ani do jednej, ani do drugiej grupy.

W rankingu (który zamieszczamy na następnej stronie) uwzględniającym szacunkowo te i inne różnice, Polska zajmuje 156 pozycję. Niewiele państw plasuje się za nami. Wymieńmy je wszystkie od 157 do 169 miejsca: Nigeria, Czad, Salwador, Zimbabwe, Kolumbia, Haiti, Mauretania, Pakistan, Egipt, ...