POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 10 (2183) z dnia 1999-03-06; s. 32-33

Kraj

Mariusz Janicki

Biurka polityczne

Dawna PRL-owska władza miała swoje wszechwładne Biuro Polityczne KC PZPR. Dziś w strukturach władzy istnieją tzw. gabinety polityczne - premiera, ministrów i szefów urzędów centralnych. Powstały jeszcze w czasach koalicji SLD-PSL, w 1996 r., i przechowały się przy nowej władzy. Je także powinna objąć planowana niedługo operacja odchudzania administracji centralnej.

Artur Zawisza, szef gabinetu politycznego Wiesława Walendziaka, szefa Kancelarii Premiera, przyznaje, że pomysł - choć odziedziczony po SLD i PSL - był po prostu dobry, zdał egzamin. - Każdy polityk chce mieć koło siebie bliskich ludzi. Zamiast więc ich upychać na fikcyjnych stanowiskach podsekretarzy czy dyrektorów, stworzono koncepcję gabinetu. Znajdujemy się gdzieś pomiędzy politykami w ścisłym tego słowa znaczeniu a służbą cywilną. Jesteśmy jednak przy tym wszystkim urzędnikami państwowymi.

Artur Górski, pierwszy redaktor naczelny pisma "Nasz Dziennik", związanego z Radiem Maryja, został niedawno szefem gabinetu politycznego ministra bez teki Ryszarda Czarneckiego. - Wiadomo, że w naszym systemie minister jest bardziej politykiem niż urzędnikiem - mówi Górski. - Także moja wiedza i zainteresowania predestynują mnie bardziej do bycia politykiem właśnie. Na stanowisku szefa gabinetu wyrazistość polityczna nie tylko nie przeszkadza, ale wręcz pomaga; jest dla moich rozmówców znakiem rozpoznawczym, na jakiej zasadzie funkcjonuję w sferze politycznej.

Zarówno Górski jak i Zawisza nie ukrywają, że stoi za nimi autorytet ich szefów, że jest to wręcz fundament ich istnienia. - ...