POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 2 (2) z dnia 2019-03-13; Pomocnik Historyczny. 1/2019. Dzieje Bizancjum. Zaginione cesarstwo; s. 3

Jerzy BaczyńskiLeszek Będkowski

Bizancjum zza fasady

Na początku 2019 r. powstał nowy Kościół prawosławny – autokefaliczna (niezależna) Cerkiew ukraińska. Odkładając na bok kontekst politycznej wrogości na linii Moskwa–Kijów, zauważmy, że stało się to na mocy tomosu podpisanego przez patriarchę konstantynopolitańskiego Bartłomieja. Dekret taki nadal zachowuje formę dokumentu bizantyńskiego, a pozycja Bartłomieja wśród zwierzchników prawosławia (primus inter pares) bierze się stąd, że do XV w. konstantynopolitańskie biskupstwo znajdowało się w stolicy cesarstwa bizantyńskiego, a jego pozycja jako pierwszego po Rzymie była potwierdzona przez najważniejsze sobory Kościoła niepodzielonego. To jeden z przykładów na to, że Bizancjum (jako krąg cywilizacyjny) na dobre nie umarło.

Ale to także dowód na to, jak bardzo stereotyp przysypał historyczną rzeczywistość. Na co dzień bowiem przywołuje się Bizancjum dla (krytycznego) zobrazowania orientalnego przepychu, mianem bizantyńskiego określa się coś nadmiernie kosztownego, przesadnie biurokratycznego, co anachroniczne, amoralne, teatralizowane. Wygląda na to, że blichtr władzy – typowy rzekomo dla imperiów i satrapii – przysł...