POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 36 (2261) z dnia 2000-09-02; s. 83-84

Społeczeństwo / Ludzie

Artur Górski

Blisko nieba

Bez Kukuczki, Rutkiewicz, Zawady: czy istnieje jeszcze polski himalaizm

Andrzej Zawada, jedna z legend polskiego alpinizmu, nie oderwał się od ściany jak Jerzy Kukuczka czy Wanda Rutkiewicz – górą zbyt trudną i wysoką okazała się choroba. Ci, którzy razem z nim wspinali się, zapamiętali go jako najlepszego w dziejach polskiego alpinizmu organizatora i kierownika wypraw. Gdyby nie jego praca, nie byłoby wielu sukcesów naszych wspinaczy – choćby wejścia na Mount Everest zimą w 1980 r.

Zawada, z wykształcenia geofizyk, członek najbardziej prestiżowych stowarzyszeń alpinistycznych, nie był oczywiście jedynie organizatorem – miał na swym koncie wspaniałe himalaistyczne osiągnięcia. Jako pierwszy człowiek przekroczył w 1973 r. wysokość 7 tys. metrów zimą, stając się inicjatorem himalaizmu zimowego – polskiej specjalności. W następnym roku przekroczył niepokonaną wcześniej w tej porze roku granicę 8 tys. metrów. Nie tylko chodził po górach, ale i pisał o nich – wielbiciele wspinaczki dobrze znają „Ostatni atak na Kunyang Chhish” i „W górach wysokich”. Zawada był współtwórcą współczesnego polskiego alpinizmu.

Historia rodzimej wspinaczki wysokogórskiej sięga pierwszej połowy minionego wieku, ale do światowych pionierów tej dyscypliny raczej nie należymy. Starożytne kroniki odnotowały niebywały sukces cesarza Hadriana, który, wraz ze świtą, wspiął się na szczyt Etny w 126 r. Ojcem współczesnej alpinistyki jest zaś Antoine do Ville – zdobywca skalnej ściany Mont Aiguille w 1492 r. Mont Blanc, najwyższy szczyt alpejski, poddał się przewodnikowi górskiemu Balmatowi niecałe trzysta lat później. Niedługo potem ...