POLITYKA

Sobota, 15 grudnia 2018

Polityka - nr 5 (3146) z dnia 2018-01-31; s. 23-25

Polityka

Joanna Podgórska

Bóg, honor i tężyzna

Rozmowa z socjologiem dr. hab. Mikołajem Rakusą-Suszczewskim o śmieszności nazistowskich radykałów i cichym przyzwoleniu władz na neofaszyzm.

Joanna Podgórska: – Toast za Polskę i Hitlera. Jak to się mieści w jednym mózgu?
Mikołaj Rakusa-Suszczewski: – Monstrualne głupoty, które wygadują neonaziści, świadczą o tym, że problem prawdy historycznej czy logiki idei jest dla nich wtórny, a nawet nieistotny.

Nie interesuje ich, że Hitler rozjechał Polskę walcem i wymordował tu 6 mln ludzi?
Z przykrością stwierdzam, że nie ma to dla nich specjalnego znaczenia. Oglądając reportaż „Superwizjera”, widzimy, że członkowie Dumy i Nowoczesności zachowują się trochę, jak chłopcy na podwórku, prężą się wokół tortu ze swastyką zrobionego z batoników. Dostrzegam w tym infantylizm, a nie duchowy czy intelektualny radykalizm. W Polsce radykalizm utożsamia się z takimi właśnie kuriozalnymi zachowaniami, ale według mnie nie ma w tym nic radykalnego – żadnej dociekliwości ani żadnej wizji, nawet żadnych ambicji. Sprawia to wrażenie głupiej zabawy. I trzeba tę groteskowość wytykać, bo jej boją się najbardziej. Przecież chcą być silni, groźni i budzić lęk.

...

Dr hab. Mikołaj Rakusa-Suszczewski, socjolog i historyk idei. Absolwent Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego i Ecole des Hautes Etudes en Sciences Sociales w Paryżu. Współzałożyciel Fundacji Zespołu Analizy Ruchów Społecznych. Pracuje w Centrum Europejskim UW. Prowadzi badania w zakresie historii idei, teorii ruchów społecznych i przemian kulturowych w Europie. Autor wydanej w ubiegłym roku książki „Cień radykalizmu”.