POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 14 (2699) z dnia 2009-04-04; s. 98-99

Świat

Tomasz Zalewski

Bogaci i bezwstydni

Milionowe premie dla menedżerów upadającego giganta ubezpieczeniowego American International Group (AIG) to było już za wiele. Ruszyła fala gniewu ludu.

Przykłady równie cynicznego bogacenia się na koszt podatnika zdarzały się wcześniej, ale cierpliwi i przyzwyczajeni do ekscesów Wall Street Amerykanie udawali, że nic nie widzą. Tym razem miara się przebrała. Lewicowi entuzjaści Baracka Obamy wezwali, aby wykorzystał ją do przyspieszenia swoich „zmian, w które można wierzyć”. Ale okazało się, że sam prezydent i jego rząd częściowo odpowiadają za skandal z premiami.

W czasie, kiedy rząd pompował w AIG 170 mld dol., menedżerowie firmy zainkasowali w premiach łącznie 165 mln dol., z czego dziesięciu najlepszych średnio po 4 mln. Większość bonusów przypadła tzw. wydziałowi produktów finansowych odpowiedzialnemu za ryzykowne transakcje derywatami, które doprowadziły firmę do ruiny.

Kiedy to wszystko wyszło na jaw, zawrzało: jeden z internautów domagał się powieszenia menedżerów i ich rodzin na strunach fortepianowych. Przed siedzibą korporacji w Connecticut zaczęły się demonstracje; ustawiono tam uzbrojone posterunki. Prokurator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo wszczął dochodzenie i zażądał od AIG ujawnienia listy pracowników, którzy ...