POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 26 (3216) z dnia 2019-06-26; s. 32-35

Społeczeństwo

Marcin Piątek

Bohater Mamed Ch.

Mamed Chalidow z ofensywy w ringu został zepchnięty do defensywy w życiu. Niektórzy pytają, czy muzułmanin to u nas dobry materiał na idola?

Mamed Chalidow – gwiazdor sztuk walki, mający milion fanów na Facebooku – nagle stał się Mamedem K. Zatrzymany przez pokaźny oddział antyterrorystów we własnym domu w Olsztynie, został przewieziony do Katowic. Prokuratura postawiła mu zarzut paserstwa luksusowych samochodów i zlecenia podpalenia dwóch aut. Jesienią ubiegłego roku dopuścił się też ponoć znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy na służbie.

Od razu pojawiły się wątpliwości: czy Chalidow, postać z pierwszych stron gazet, musi być zatrzymywany z takim hukiem? Dlaczego miałby kupować kradzione samochody, skoro zarabiał w ringu i na reklamach miliony? Dlaczego sprawa napaści na policjantów wypłynęła dopiero teraz?

Sąd odrzucił wniosek prokuratury o areszt tymczasowy. Uznał, że nie ma potrzeby zastosowania wobec Chalidowa żadnego innego środka zapobiegawczego. Główny zainteresowany złożył zeznania i wrócił do dotychczasowego życia. Poleciał do Londynu na spotkanie z fanami.

To nie pierwsza głośna sprawa kryminalna z czeczeńskim zawodnikiem mieszanych sztuk walki w roli głównej. We wrześ...