POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 32 (2516) z dnia 2005-08-13; s. 19

Komentarze

Jacek Żakowski

Bolesne czesne

Edukacja kosztuje, ale mniej niż jej brak

Rząd ogłosił „Strategię dla edukacji”. Do opinii publicznej przedostał się jeden element, czyli powszechna opłata za studia. Kształcenie studentów ma swój koszt i ktoś musi go ponosić. W różnych systemach, w rozmaitych proporcjach jest on finansowany przez budżet (czyli podatników), uczelnie i samych studentów. Jeśli dyskusja ma być rzeczowa, trzeba się zastanowić, jak te proporcje mają w Polsce wyglądać. Ze „Strategii” nie wynika, w jakim stopniu czesne uzupełniłoby rządowe nakłady, a w jakim je zastąpiło. Z tego, że dużo mówi się o racjonalnym wydawaniu „ograniczonych środków”, a nic o konieczności zwiększania nakładów budżetu, wynika, że w istocie chodzi o dalsze oszczędności. W ciągu 10 lat nakłady na naukę w polskim produkcie krajowym zmalały o jedną trzecią (z 0,55 proc. do 0,34 proc.), nakłady na oświatę o blisko jedną czwartą. Udział nakładów na szkolnictwo wyższe wzrósł o 30 proc., ...