POLITYKA

Sobota, 23 lutego 2019

Polityka - nr 6 (2541) z dnia 2006-02-11; s. 19

Komentarze

Adam Krzemiński

Bomba w turbanie

Wolność prasy nie oznacza, że wszystko wolno

Na jednym z rysunków groźnie patrzący brodacz trzyma w turbanie bombę z zapalonym lontem. Na innym – imam mówi do tłoczących się w kolejce do islamskiego raju terrorystów-samobójców: – Dosyć, dziewice już nam się skończyły! Takich dwanaście karykatur ukazało się w duńskiej gazecie „Jyllands-Posten” we wrześniu; wybuchły niczym bomba z opóźnionym zapłonem cztery miesiące później muzułmańskim „dniem międzynarodowego gniewu”.

Zachód zareagował dwojako. Z jednej strony ruszyła fala solidarności z duńskimi dziennikarzami. Karykatury przedrukowały gazety w Norwegii, Szwecji, Niemczech, Francji, Holandii, Belgii, a także „Rzeczpospolita”. Paryska bulwarówka „France Soir” swą polemikę z muzułmańskim seansem oburzenia zatytułowała: „Wolterze pomóż, bo oni zwariowali”. A w komentarzu postawiono kropkę nad i. Świeckiemu społeczeństwu nie mogą być narzucane żadne dogmaty religijne. My to już mamy za sobą, inkwizycję, palenie książek, noc św. Bartłomieja. Nie wolno kapitulować przed fanatyzmem. Ale wydawcą &...