POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 12 (2950) z dnia 2014-03-19; s. 86-89

Kultura

Piotr Sarzyński

Bracia artyści

Wystawienniczy hit tego roku? Muzea Narodowe w Warszawie i Krakowie – we współpracy – przypominają dorobek dwóch wielkich malarzy XIX w. Maksymiliana i Aleksandra Gierymskich. Dziś ocenianych inaczej niż za życia.

Artystyczne rodzinne związki zawsze zachęcają do porównań. Zazwyczaj jednak były to relacje pokoleniowe, które ujawniały bądź to następującą degradację talentów i zasług (Kossakowie), bądź wręcz przeciwnie (Witkiewiczowie). Przypadek braci Gierymskich jest szczególny i proste paralele nie bardzo się sprawdzają.

Pochodzili z rodziny urzędniczej (ojciec – administrator budynków), bez artystycznych tradycji, i to Maksymilian (1846–74), starszy o cztery lata, z natury rzeczy przecierał artystyczne szlaki. Na szczęście bez oporu rodziny, a nawet z jej wsparciem. W domu grał na fortepianie, ale wybrał studia politechniczne, które zajęły mu – z przerwą na udział w powstaniu styczniowym – trzy lata. Gdy jednak zawodową karierę inżynierską porzucił ostatecznie na rzecz malarskiej, sprawy potoczyły się błyskawicznie. Już w pierwszym roku edukacji zadebiutował na wystawie Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, a niecałe dwa lata później otrzymał rządowe stypendium, które pozwoliło mu wyjechać do ówczesnej mekki sztuki – Monachium. Miał wówczas 21 lat.

Młodszemu bratu Aleksandrowi (1850–1901) szło już ł...