POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 26 (2610) z dnia 2007-06-30; s. 21-22

Temat tygodnia / Kraj

Cezary Łazarewicz

Bracia i siostry

Protest pielęgniarek pod Urzędem Rady Ministrów to podręcznikowy przykład, jak przez lekceważenie, arogancję i butę można zaognić każdy konflikt. Metoda negocjacyjna rządu i PiS, zastosowana w Warszawie, znalazła zastosowanie także w Brukseli.

19 czerwca podczas ogólnopolskiej manifestacji pielęgniarki nie planowały ani okupacji URM, ani rozbijania pod oknami premiera miasteczka namiotowego. Była to kolejna odsłona ciągnącego się od kilku lat konfliktu płacowego. Gdyby pod Sejmem stało 10 tys. górników, zapewne znalazłby się ktoś, komu można by wręczyć petycję.

Pielęgniarki, jak twierdzi Grażyna Gaj z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, nikogo kompetentnego nie znalazły. Podobnie było w Kancelarii Premiera, gdzie wcześniej prosiły, by premier odebrał petycję po demonstracji i odbył z nimi krótką rozmowę. Tutaj dziewięcioosobowa reprezentacja pielęgniarek dowiedziała się, że Jarosław Kaczyński nie znajdzie dla nich czasu, bo jest bardzo zajęty. Nie znalazł dla nich czasu również wicepremier Przemysław Gosiewski.

Wyglądało na to, jakby premier nie chciał się z nami spotkać – mówi Grażyna Gaj, która od ubiegłego wtorku mieszka w namiocie przy Kancelarii Premiera. Od tamtej pory pielęgniarki traktowane są podobnie jak liberałowie i inni wrogowie IV ...