POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 32 (2362) z dnia 2002-08-10; s. 36-37

Świat / Jerozolima: wojna mnichów

Roman Frister

Brat wali butem

Jedno z najświętszych dla chrześcijaństwa miejsc – Bazylika Grobu Świętego – od wieków wyzwala emocje, mające niewiele wspólnego z wiarą czy religią. Może na świecie panuje duch ekumenizmu, ale tu aż sześć kościołów walczy o najmniejszy skrawek ziemi.

W protokole policyjnym odnotowano, że dwunastu mnichów doznało lekkich obrażeń cielesnych podczas bójki na dachu jerozolimskiej Bazyliki Grobu Świętego. Również jedna z policjantek została ranna; rozsierdzony zakonnik trzepnął ją butem w głowę. Rzekomo wszystko zaczęło się od tego, że zmęczony upałem koptyjski zakonnik przesunął krzesło w cień drzewa, które zapuściło korzenie po etiopskiej stronie dachu. Przedstawiciele kościoła etiopskiego dopatrzyli się w tym naruszenia ich prawa własności. Nie po raz pierwszy spory o kamienie Bazyliki prowadzą do rękoczynów. Jeden z najświętszych dla chrześcijaństwa obiektów od wieków wyzwala emocje niemające nic wspólnego ani z wiarą, ani z religią.

Latem 2002 r. Bazylika Grobu Pańskiego, wciśnięta w plątaninę staromiejskiej zabudowy, szara, niekształtna i zaniedbana, w niczym już nie przypomina świątyni wzniesionej przez cesarza Konstantyna w 335 r. Bardziej niż pożary, trzęsienia ziemi i najazdy barbarzyńców zniekształciły ją liczne przebudowy i brak należytej konserwacji. Naprawy częś...

Klucze są wrękach muzułmanów

Po upadku Królestwa Jerozolimskiego bramy Bazyliki Grobu Świętego zostały zamknięte na wszystkie spusty. Dopiero po masakrze chrześcijan w Ziemi Świętej, w 1246 r., osmański sułtan Ajub ustosunkował się pozytywnie do próśb papieża Innocentego IV i wyraził zgodę na otwarcie jednej jedynej bramy dla nielicznych wówczas pielgrzymów. Aby podkreślić „kto tu rządzi”, klucze zostały przekazane dwóm muzułmańskim rodzinom, rodzinie Judeh i rodzinie Nusejba. Ich potomkowie posiadają do dnia dzisiejszego wyłączne prawo otwierania i zamykania wrót Bazyliki. Zwyczaj ten stanowi anachronizm, nietrudny chyba do zniesienia. Ale odebranie praw Judehom i Nusejbom postawiłoby powaśnione kościoły wobec nowego dylematu: kto i kiedy będzie miał przywilej otwierania wrót świątyni? Niemal sakralne status quo musiałoby zostać naruszone, gorzka, wieloletnia dysputa byłaby nieunikniona. Tak więc klucze w ręku muzułmanów traktowane są jako zło konieczne.