POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 16 (3207) z dnia 2019-04-17; s. 105-107

Kultura

Justyna Sobolewska

Broń przeciwko nicości

Każdy ma pokusy, żeby się wreszcie nasycić życiem, zwłaszcza gdy lat przybywa. To mit, nigdy nie zaczyna się „prawdziwie żyć” – mówi pisarz Marek Bieńczyk.

JUSTYNA SOBOLEWSKA: – Okazuje się, że wielu ludzi też czuło ten impuls, żeby po śmierci kogoś bliskiego kupić sobie buty, tak jak opisał to pan w „Kontenerze”. O co może chodzić z tymi butami? Czy o to, że od razu rusza się w nowe życie?
MAREK BIEŃCZYK: – Tak, symbolizowanie początku jest oczywiste. Teraz, bo kiedy je kupowałem, było to instynktowne. Może też trochę autoironiczne, prześmiewcze: zaraz pogrzeb, a my się dalej bawimy w życie. Rzeczywiście sporo osób po lekturze najpierw mówiło o butach. Wydawało mi się, że tylko mnie zdarzyło się kupić buty 20 godzin po śmierci matki, a tu usłyszałem kilka podobnych świadectw. Więc pomyślałem, że to może najbardziej „społeczna” z moich książek. Taki miałem w końcu zamiar: opisując coś, jak mi się wydawało, bardzo swojego, przedstawić wspólne doświadczenie żałobników.

A co do butów, wiadomo, że ludzie miewają hopla na ich punkcie, nie tylko tyrani i ich żony, jak pani Marcos. Pamię...

Marek Bieńczyk (ur. 1956) – pisarz, historyk literatury, tłumacz z języka francuskiego, enolog. Laureat Paszportu POLITYKI w 1999 r. za powieść „Tworki” i Nagrody Literackiej Nike za zbiór esejów pt. „Książka twarzy” w 2012 r. Ostatnio, w 2018 r., ukazała się jego książka „Kontener”.