POLITYKA

środa, 17 lipca 2019

Polityka - nr 17 (3208) z dnia 2019-04-24; s. 53-55

Społeczeństwo

Juliusz Ćwieluch

Brudny Marek

Marek M. jest ojcem chrzestnym nowych przepisów o odpadach medycznych. Stare tak ośmieszył, że po cichu je zmieniono.

Choć bez aparycji, M. jest bez wątpienia postacią filmową. Na scenariuszu, który wyłania się z 46 tomów akt jego sprawy, spokojnie można by nakręcić kasowy serial. Bohatera poznawalibyśmy w nośnym dramaturgicznie momencie, kiedy przebojem wchodzi na rynek odpadów medycznych, a zwrot brudna robota doprowadza do wirtuozerii. Pozabiegową krew spuszcza do toalety, a plastikowe fiolki myje w tej samej wannie, w której później kąpie własne dzieci. Nie żeby był pedantem. Po prostu pełnymi pojemnikami źle się pali w przydomowym piecu. Wie, bo próbował. Szczątkami poamputacyjnymi faszeruje zepsute samochody stojące na podwórku rodziców. Problem pojawia się latem, kiedy zaczynają strasznie śmierdzieć.

Mniej więcej w czwartym sezonie zarabia już na tym grube pieniądze. Tylko kończą mu się pomysły, gdzie upchać kolejne tony odpadów z napisem „wysoko zakaźne”. Wtedy wpada mu w oko przemysłowa niszczarka. I spokojnie można kręcić kolejne sezony.

Odcinek pierwszy

Podążanie śladem M. jest utrudnione, bo w swoim życiu ...