POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 4 (2638) z dnia 2008-01-26; s. 46-49

Rynek

Adam Grzeszak

Budżet pod ścianą

W budżetówce wrze. O podwyżki upominają się lekarze i pielęgniarki, nauczyciele i urzędnicy, celnicy i sędziowie. Wszyscy chcą być wynagradzani godnie. Godnie, czyli jak?

Godność najłatwiej mierzy się za pomocą średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Jego wysokość wylicza i systematycznie podaje GUS, obecnie jest to 2703,41 zł. Lekarze negocjacje zaczynają od dwóch średnich, a ci ze specjalizacją oczekują minimum trzech. Pielęgniarki na starcie kariery zawodowej chcą dostawać nie mniej niż jedną średnią, po pięciu latach półtorej, a po dziesięciu 1,75. Dla sióstr oddziałowych – dwie średnie. Sędziowie swoją godność wyceniają na trzy średnie minimum. Nauczyciele nie mówią o średnich – chcą po prostu zwiększenia płacy zasadniczej o połowę, a dla stażystów nawet o 100 proc.

Każdy, kto pracuje w budżetówce, ciszej lub głośniej upomina się o podwyżki. W służbie zdrowia od miesięcy trwa stan ostrego kryzysu. Pielęgniarki zapowiadają, że jak nie dostaną podwyżek, „odejdą od łóżek pacjentów”, a być może ponownie rozbiją białe miasteczko przed siedzibą premiera. Mają już zresztą nowego przeciwnika. To nie tylko rząd, który skąpi na służbę zdrowia, ale i lekarze, którzy mogą ...