POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 45 (3135) z dnia 2017-11-08; s. 17-19

Polityka

Jacek Żakowski

Bunt bezsilnych

Głowa do góry! Nie załamujcie się. Nie spuszczajcie wzroku, bo będziecie widzieli tylko błoto, śmiecie, kamienie i deptaną trawę. Podnieście głowy. Zobaczycie słońce, niebo i drogę przed sobą.

Kiedy w warszawskim szpitalu umierał Piotr Szczęsny, który spłonął – jak pisał – byśmy się przebudzili do ratowania Polski, biskup polowy gen. dr Józef Guzdek przywoływał Zbigniewa Herberta, przestrzegając oficerów Sztabu Generalnego przed „epidemią instynktu samozachowawczego” i „przyspieszonymi kursami padania na kolana”.

„Trzeba mieć odwagę, jeśli przyjdzie taka godzina, aby powiedzieć wielkie tak albo wielkie nie” – apelował biskup jak mało kto znający sytuację w armii. A Piotr Szczęsny w rozrzuconym przed samospaleniem liście pisał: „mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nie zrobią”.

To nie są codzienne sytuacje i słowa. Bardzo niewielu z nas wie, jak na takie wezwania odpowiedzieć i co w takiej sytuacji robić. Wyobrażam sobie myśli oficerów słuchających biskupa. Jakie „kursy padania na kolana”? Służba nie drużba, jak rozkaz, to rozkaz! Dla oficera nie ma lepszej ucieczki niż na z góry upatrzone, kuszące wygodą ...