POLITYKA

Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Polityka - nr 8 (10) z dnia 2017-08-09; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 27. Jak nie oszaleć w szalonym świecie; s. 38-40

Ja. Sami ze sobą

Monika Stelmach

Być jak…

Dr Renata Maksymiuk Dlaczego oraz do kogo się najczęściej porównujemy i co z tego wynika

Monika Stelmach: – Badania University of Houston pokazują, że osoby, które więcej czasu spędzają na Facebooku, są narażone na depresję. Źle znoszą konfrontację z tymi, którzy chwalą się egzotycznymi wakacjami i jadaniem w restauracjach, zawsze są wypoczęci i uśmiechnięci.
Renata Maksymiuk: – Podobne badanie przeprowadzono w Danii. Okazało się, że tygodniowa przerwa w korzystaniu z FB sprawiła, że nie tylko poprawił się nastrój i poczucie dobrostanu respondentów, ale również satysfakcja z życia towarzyskiego prowadzonego w tzw. realu. Badani mówili, że byli bardziej zrelaksowani, znikła presja ciągłego sprawdzania, co się dzieje u innych i czy nie ominęło ich coś ważnego. Więcej czasu poświęcali na bezpośrednią rozmowę z rodziną czy przyjaciółmi, co przypomniało im o prawdziwej bliskości. Słowem: faktycznie porównywanie z innymi wielu osobom nie służy, ponieważ zamiast koncentrować się na tym, czego potrzebują, skupiają się na tym, co mają inni.

I sądzą, że ci inni mają doskonałe życie.
Na portalach społecznościowych ujawnia się tendencja do autoprezentacji, czyli pokazywania siebie w taki sposób, w jaki chcemy, by nas postrzegano, co najczęściej odbiega od rzeczywistości, jest jedynie jej wycinkiem.

Dlaczego tak wiele osób interesuje internetowa aktywność innych ludzi, nawet jeśli wiedzą, że to kreacja?
Nie zawsze mają możliwość zweryfikować, na ile obrazki z portali społecznościowych są zgodne z realnym życiem. Poza tym człowiek generalnie przygląda się i porównuje do innych, także w realu. Większość ludzi dobrze się czuje, kiedy jest wśród osób sobie podobnych. Ma silną potrzebę przynależności do grupy rodzinnej, religijnej, zawodowej czy społecznej. Można do niej wejść m.in. dzięki porównaniom.

Człowiek jest istotą społeczną. I ten społeczny kontekst jest niezwykle ważną częścią życia. Wynikają stąd nie tylko porównania, ale też inne zjawiska, np. kategoryzacja, czyli tendencja, by dzielić ludzi na dwie podstawowe grupy: my – inni. Każdy podlega wpływom społecznym, czyli zmianie zachowania, myślenia czy emocji z powodu innych ludzi. Przejawy ich wpływu obserwujemy m.in. w handlu, polityce, przy okazji akcji społecznych czy w działaniu sekt. Badania Roberta Zajonca, amerykańskiego psychologa polskiego pochodzenia, pokazują, że już sam fakt obecności innych ludzi wpływa na zachowanie i sposób wykonania zadania przez jednostkę. Zatem, czy ktoś tego chce, czy nie, żyjąc wśród ludzi, jest w jakimś stopniu od nich zależny.

Równie nierzeczywisty świat tworzą media, pokazując życie celebrytów. On również bywa punktem odniesienia.
Wygląda na to, że tzw. zwykli ludzie patrzą na celebrytów raczej jak na osoby z innej rzeczywistości. Z analiz, które przeprowadziły kanadyjskie badaczki Penelope Lockwood i Ziva Kunda, wynika, że osoby o wyższej pozycji stają się obiektem porównań tylko w pewnych warunkach. Kluczowe jest stwierdzenie, czy ów „wzór” jakkolwiek przystaje dla konkretnej osoby i jej sytuacji. Szczególnie duże znaczenie ma to, w jakiej dziedzinie ktoś chce odnieść sukces. Jeśli jest to ta sama czy podobna branża, osoba uznana za wzór będzie miała większy wpływ niż wówczas, gdy odniosła sukces w obszarze, który dla porównującego się nie jest ważny.

Czy to znaczy, że duża część ludzi ma dystans do sław?
Można założyć, że tak. Ci jednak, którzy aspirują do wystawnego stylu, jakim chwalą się celebryci, czyli grupa społeczna, do której nie należą, mogą mieć poczucie niespełnienia, jeśli te aspiracje są na wyrost. Z jednej strony chcieliby bowiem osiągnąć ich pozycję społeczną czy status materialny, a z drugiej strony mają poczucie, że w ich przypadku to niemożliwe.

Poza tym porównania w górę są szczególnie dotkliwe, jeśli człowiek nie porównuje się z własnej chęci, ale staje przed faktem bycia porównywanym. I to niekoniecznie z kimś z show-biznesu. Na przykład ktoś słyszy od swojej partnerki, że sąsiad ma lepszy samochód, więc i on powinien bardziej się postarać i więcej zarabiać. A przecież nie każdy może być tak samo bogaty. Takie porównania nie tylko nie motywują do pracy, lecz także mogą powodować, że taka osoba poczuje się deprecjonowana i straci chęć do jakiekolwiek działania.

I poczuje zazdrość lub zawiść?
Owszem, a to silne emocje. Bywa, że osoba, która je przeżywa, podejmuje nieracjonalne decyzje. Jeśli konkuruje właśnie w okazywaniu statusu materialnego, to się zadłuży. Poprawi tym na chwilę swoje samopoczucie, ale w dłuższej perspektywie stworzy iluzję, która pogorszy jej sytuację, bo bę...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Rozmówczyni jest psycholożką społeczną związaną z Zakładem Psychologii Społecznej Instytutu Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Prowadzi szkolenia z zakresu kompetencji społecznych.