POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 29 (2410) z dnia 2003-07-19; s. 93

Listy

Byłam żyrantem

Jestem jednym z negatywnych bohaterów opowieści Leszka Budrewicza o jego kłopotach finansowych [Raport „Czy człowiek może zbankrutować?”, POLITYKA 27, dot. problemów ze spłatą pożyczek bankowych – red.]: jego byłym żyrantem. Nie po raz pierwszy pan Budrewicz występuje jako ofiara sprzysiężonych sił zła. Rzecz jednak wygląda nieco inaczej: oto bodaj w 2001 r. daliśmy się (my, czyli żyranci) ubłagać, aby podżyrować mającemu ogromne problemy rodzinne koledze bardzo wysoki kredyt. W redakcji, gdzie wtedy z Leszkiem Budrewiczem razem pracowaliśmy, koledzy moi stukali się w głowę, ale ja uważałam, że znajomość jeszcze z opozycji do czegoś mnie zobowiązuje. Podobnie – jak sądzę – myślał Rafał Dutkiewicz.

Kiedy bank po raz pierwszy przysłał mi informację o problemach z kredytem, zaczęłam Budrewicza szukać. Wcale przy tym nie po to, aby robić awantury, ale dlatego, że zastanawiałam się nad jakimś programem ratunkowym. Niestety, Leszek B. zapadł się pod ziemię. Nie pracowaliśmy już razem, więc szukanie go było utrudnione. Na przekazywane przez wspólnych znajomych ...