POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 49 (2222) z dnia 1999-12-04; s. 3-9

Raport

Joanna Podgórska

Było, minęło

Są złe małżeństwa i udane rozwody - powiadają Amerykanie. Nie ma dobrych, "aksamitnych" rozwodów - protestują psychoterapeuci. Rozwód to zawsze stres i życiowa katastrofa. W każdym razie styl, w jakim ludzie się rozchodzą, determinuje ich dalsze życie. Tylko 40 proc. małżeństw po rozwodzie zrywa wszelkie więzi. Cała reszta musi jakoś ułożyć sposób współistnienia. Wspólnych dzieci i wypracowanego wspólnie majątku nie da się tak po prostu podzielić na pół. Dla ludzi religijnych rozwód jest ponadto grzechem przeciw sakramentowi małżeństwa. Z myślą o głęboko wierzących i praktykujących katolikach parlament uchwalił instytucję separacji, która ma wszystkie skutki prawne rozwodu poza możliwością zawarcia nowego związku. Decyzję tę poprzedziły burzliwe polemiki zwolenników i przeciwników tego nowego na polskim gruncie rozwiązania. Separację sądy będą mogły orzekać od 16 grudnia 1999 r. Sporządzamy więc teraz bilans rozwodów.

Na sali sądowej jak w soczewce widać zmiany, jakie dokonały się w Polsce. Pojawiły się nowe przyczyny rozwodów, nowe ich typy i nowe style układania sobie życia po rozstaniu. Kiedyś np. homoseksualizm był wstydliwie skrywaną przyczyną rozpadu małżeństwa, dziś mówi się o tym otwarcie, a nawet bywa on używany jako przyczyna fikcyjna. W takiej sytuacji sąd bowiem nie drąży, czy rozkład pożycia jest "trwały i zupełny", bo wydaje się to oczywiste.

  • Zdaniem psychoterapeuty

Coraz częściej świadectwo obdukcji lekarskiej przynoszą do sądu mężczyźni, choć kiedyś przyznanie się do pobicia przez żonę uwłaczałoby męskiej godności. Do alkoholu, który tradycyjnie rozbijał polskie rodziny, dołączyły narkotyki (zwłaszcza kokaina i amfetamina) oraz hazard (tzw. rozwody bingowe). Niemal od zawsze ok. 70 proc. pozwów rozwodowych składały kobiety, bo mąż pije i bije albo zdradza. Dziś przyczyną bywa także coś, co można określić jako niedostosowanie do wymogów gospodarki rynkowej.

- Przez całe życie sama prowadziłam dom, wychowywałam dzieci, podejmowałam ...