POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 38 (2672) z dnia 2008-09-20; s. 60-63

Świat

Adam SzostkiewiczAgnieszka Mazurczyk  [wsp.]

Bystry Boris

Czy mer Londynu ekscentryk Boris Johnson zapanuje nad światową metropolią, w której za cztery lata odbędą się kolejne Igrzyska Olimpijskie?

Londyn ma szczęście do nietuzinkowych włodarzy. Urząd wybieralnego w wyborach bezpośrednich mera wielkiego Londynu ustanowiono po referendum w 2000 r. Nie należy go mylić z ceremonialnym lordem merem londyńskiego City.

Najpierw przez dwie czteroletnie kadencje rządził metropolią lewicowiec „Czerwony” Ken Livingstone. Zasłynął z tego, że walczył z laburzystami Blaira (ale w końcu się pogodzili), kochał się w Castro i Chavezie, od którego chciał kupić tanio wenezuelską ropę dla londyńskich autobusów, i z rozładowania korków metodą drastycznych opłat (25 funtów od dużego auta) za wjazd do centrum.

W maju prawica wystawiła przeciwko Kenowi (ur. 1945 w Londynie) Borisa Johnsona (ur. 1964 w Nowym Jorku). Livingstone tym razem miał poparcie laburzystów, ale wcale mu to nie pomogło. Kiedy partia rządząca traci popularność, zaczyna przegrywać wybory najpierw lokalne i samorządowe, a potem powszechne. – Livingstone lekką ręką wydawał pieniądze miasta, miał słabą kontrolę nad finansami – wyjaśnia Wiktor Moszczyński, rzecznik Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii, wieloletni dział...