POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 47 (2834) z dnia 2011-11-16; s. 80-83

Kultura

Ewa Winnicka

Cała prawda o non fiction

Trudno napisać biografię znanego Polaka. Nawet po jego śmierci. Im autor bardziej dociekliwy, tym mniejsza szansa, że dzieło trafi do księgarni.

W czasach, kiedy autor ambitnej beletrystyki czuje się spełniony przy 5 tys. sprzedanych egzemplarzy, ponad 100 tys. Polaków kupiło autobiografię Wojciecha Manna, spowiedź intymną Kingi Rusin zainteresowała ponad 80 tys. czytelników, a opowieść o życiu Wojciecha Cejrowskiego ponad 50 tys. Można by wysnuć wniosek, że nie ma dla wydawcy nic prostszego i bardziej lukratywnego niż opisać celebrytę lub wybitną znaną postać. Niestety, wydawcy boją się zamawiać książki biograficzne. Szansa, że ujrzą one światło dzienne, jest odwrotnie proporcjonalna do zawziętości prawnika, który reprezentuje bohatera, zwłaszcza gdy ten jest celebrytą.

Nie ma kłopotów, kiedy bohater ściśle współpracuje z piszącym w jego imieniu autorem lub ze swym biografistą. W efekcie dzieło pokazuje gwiazdę z jednej perspektywy. Jest ona dowcipna, prostolinijna, nikogo nie skrzywdziła, broniła się, jak mogła, przed złem świata zewnętrznego, czasem przegrywała, ale zawsze podnosiła z kolan. Taki sposób pisania nazywany jest na Zachodzie biografią autoryzowaną.

Trudniej bywa, kiedy autor przyszłej książki ma własny pomysł na biografię, ...