POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 16 (2551) z dnia 2006-04-22; s. 39-41

Kraj / Wojny tytoniowe

Wojciech MarkiewiczMaria Kowalczyk  [wsp.]

Cel: nie pal!

W społeczeństwie opętanym ideą zdrowego życia palacz jest już wyrzutkiem. Niewykluczone, że za chwilę wyznawcy poprawności tytoniowej zakwalifikują go do grona kryminalistów.

Palenie szkodzi. To stwierdzenie, poparte rozlicznymi badaniami, nie podlega dzisiaj dyskusji. Szkodzi palenie czynne jak i bierne. A jednak jedna trzecia mieszkańców globu pali. Podobny odsetek Europejczyków zalicza się do nałogowych palaczy. W Polsce w 2005 r. ponad 8 mln palących (30 proc. dorosłych mieszkańców) puściło z dymem 74 mld sztuk papierosów. Wydali na to prawie 15 mld zł, z czego 10,3 mld zł zainkasowało państwo w formie akcyzy. Statystyki te nie uwzględniają przemytu zza wschodniej granicy ani zakupów w strefach wolnocłowych.

Po drugiej stronie barykady jest w Polsce 30 mln ludzi niepalących. Ta druga strona – nawet nie dlatego, że jest w większości – ma prawo do czystego powietrza, nieskażonego smrodem peta, fajki lub cygara. Czy niepalący i nałogowcy mogą sobie ułożyć pokojowe współistnienie? Będzie ciężko.

Tym bardziej że w całej Europie problem robi się coraz bardziej palący. Za przykładem Irlandii, w której nieszczęśni palacze sterczą pod pubami i restauracjami od ...