POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 49 (2936) z dnia 2013-12-04; s. 64-65

Świat

Tomasz Walat

Cel pustych cel

W Szwecji zamiast więźniów zamykają więzienia. Doszło do cichego buntu sędziów, którzy nie chcą karać tak surowo, jak oczekują tego politycy.

Historyczny zakład karny w Kristianstad na południu Szwecji tej jesieni otworzył bramy. Ostatni osadzeni opuścili mury więzienia, a do środka wpuszczono ciekawskich, którzy na własne oczy mogli obejrzeć miejsce kaźni mężobójczyni Anny Mansdotter, ściętej w 1890 r. Był to ostatni wyrok śmierci wykonany w Szwecji na kobiecie opisywanej później w wielu książkach i przedstawianej w filmach.

Podobny los spotkał najstarsze szwedzkie więzienie w Norr­köpingu (bliżej Sztokholmu), zbudowane w 1790 r. Również ono było widownią wielu wydarzeń, zwłaszcza spektakularnych ucieczek najsłynniejszego w historii tego kraju szpiega Stiga Berglinga i znanego gangstera Clarka Olofssona, który przed 40 laty przez prawie tydzień przetrzymywał zakładników w banku w centrum Sztokholmu, co przyczyniło się później do stworzenia powszechnie używanego dziś na świecie pojęcia „syndrom sztokholmski”.

W szwedzkich więzieniach siedzi nadal ok. 4800 osób, ale to najmniej w nowożytnej historii. Szwecja przoduje pod tym względem w Europie. W Polsce na ...